W pierwszym półfinale Ligi Mistrzów Manchester City bezbramkowo zremisował z Realem Madryt. Goście zagrali osłabieni brakiem swojej największej gwiazdy - Portugalczyka Cristiano Ronaldo (kontuzja uda).
Pierwsza połowa była strasznie nudna, wystarczy napisać, że kibice nie obejrzeli żadnego strzału... Przewagę posiadali gospodarze, ale nie potrafili sforsować obrony "Królewskich"... Żadna ze stron nie chciała się otworzyć...
Po przerwie spotkanie ożywiło się, ostatnie 25 minut należało do przyjezdnych i tylko swojemu bramkarzowi "Obywatele" zawdzięczają fakt, że nie stracili bramki. W 71 minucie bliski szczęścia był Rodriguez, który przelobował Harta, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Angielski golkiper w końcówce dwukrotnie uratował swój zespół, najpierw instynktownie broniąc strzał Casemiro, a nieco później blokując uderzenie Pepe z ... 2 metrów! Miejscowi próbowali zrewanżować się, ale groźne uderzenie De Bruyne Navas przeniósł nad poprzeczką.
Sprawa awansu pozostaje otwarta, ale większe szanse będzie miał grający na własnym stadionie Real.
Epopeja słowiańska - Czas topora i płużnego ostrza (część 6)
-
Mgła na bagnach Lędzian zrobiła się gęsta jak śmietana, a ołowiane niebo
zdawało się dotykać czubków obumarłych wierzb. Ostatni wóz Batymira z
głośnym ml...
Mecz nudny jak flaki z olejem, pozdrawiam i zapraszam do mnie!
OdpowiedzUsuń