,

st

środa, 7 stycznia 2026

Ekstraklasa - Pietuszewski w Porto

Oskar Pietuszewski podpisał umowę z portugalskim Fc Porto, Jagiellonia Białystok otrzyma za swojego zawodnika około 10 milionów euro (z uwzględnieniem bonusów). Dodatkowo białostoczanie zagwarantowali sobie 10% od sumy kolejnego transferu.

Portugalczycy wpisali w umowę olbrzymią sumę odstępnego - 60 mln euro. Młody Polak przebywa od pewnego czasu w Portugalii i w najbliższym czasie oczekiwany jest jego debiut w nowym klubie.

piątek, 2 stycznia 2026

Ekstraklasa - Kolejna wielka wyprzedaż w Jadze?

Jagiellonia Białystok po udanym poprzednim sezonie - 3 miejsce w lidze i ćwierćfinał w Lidze Konferencji - przeżyła wielką rewolucję kadrową. Zapowiadało się co prawda jeszcze gorzej, ale ostatecznie w klubie został Abramowicz i Pululu. Mimo wszystko jednak dyrektor Łukasz Masłowski dwoił się i troił, żeby uzupełnić skład i żeby to nie były właśnie uzupełnienia, ale wzmocnienia. Nie do końca sztuka ta się udała, ale ostatecznie Jaga w lidze uplasowała się w czołówce i na wiosnę wciąż uczestniczyć będzie w europejskich pucharach.

W przerwie zimowej pewne jest niemal w stu procentach odejście Pululu, który nie zamierza przedłużyć kontraktu z podlaskim klubem, ale i na innych pozycjach: młodego Pietuszewskiego chce pół Europy, być może odejdzie bramkarz Abramowicz, ale prawdziwym hitem może być zmiana otoczenia przez samego szkoleniowca Adriana Siemieńca! W ostatnich dniach pojawiły się pogłoski o dużym zainteresowaniu trenerem Jagi ze strony klubów belgijskich!

Jeżeli by doszło do tego ostatniego to będzie to prawdziwy cios dla Dumy Podlasia. Z całym szacunkiem dla wcześniej wymienionych Siemieńca nie będzie tak łatwo zastąpić! Pululu i tak już trochę gra na pół gwizdka myślami będąc gdzie indziej, Abramowicz doczekał się godnego następcy - Piekutowskiego, który udanie zastępował go już podczas kontuzji, a na Pietuszewskiego białostoczanie po prostu nie będą w stanie zatrzymać, gdy pół Europy napiera, żeby mieć go u siebie, a przede wszystkim to bardzo duże pieniądze dla klubu, które trzeba będzie mądrze zainwestować, żeby - po pierwsze utrzymać się na szczycie ligi, po drugie mieć fundusze, żeby dalej wychowywać takie perełki i zarabiać.

Kibice z wielkim zaciekawieniem obserwować będą jak poradzi sobie Jaga już na wiosnę, kto będzie ją prowadził i kto reprezentował... Będzie to też czas rezygnacji z kilku wcześniejszych niewypałów, ale przede wszystkim czas na znalezienie godnych następców. Jedno jest pewne - dyrektor Masłowski nie będzie się nudził.


Ekstraklasa - Pietuszewski jednak nie w Porto?

Jeszcze niedawno wydawało się, że utalentowany zawodnik Jagiellonii Białystok Oskar Pietuszewski trafi do Fc Porto. Wydaje się, że za dużo w Polsce mówiło się, że to jest najlepszy wybór dla młodego gracza - że to jest klub w którym nie przepadnie, ale właśnie rozwinie skrzydła, że trafi pod opiekę dwóch doświadczonych piłkarzy rodaków (Bednarek i Kiwior). W Portugalii takie głosy nie mogły przejść bez echa... 

Po Nowym Roku gruchnęła wieść, że negocjacje między białostockim klubem a Portugalczykami nie idą tak jak powinny. Być może działacze Porto byli już tak pewni, że postanowili obniżyć cenę? Czy może po prostu od początku zamierzali zapłacić znacznie mniej niż oczekiwano na Podlasiu? 

Ostatnie wieści są takie, że Jagiellonia oczekuje 11 milionów euro, wcześniej docierały sygnały, że Portugalczycy chcą zapłacić znacznie mniej niż 10 milionów. Być może Jaga byłaby skłonna zejść z ceny do okolic 10 mln, ale nie wiadomo ile tak naprawdę chciało i ile teraz chce zapłacić Porto. 

Co zrobi teraz Jaga? Czy osiągnie jakieś porozumienie z Portugalczykami i obniży cenę, czy z kolei Porto będzie tak zdeterminowane, że trochę więcej dopłaci? Trudno powiedzieć jak to się skończy. Wiadomo, że Pietuszewskiego chce zatrudnić nie tylko słynny portugalski klub, ale cała masa klubów z Europy, ale kogo tak naprawdę stać na wyłożenie minimum 10 milionów za gracza obiecującego, ale wciąż nieopierzonego? Wiadomo, że po odpowiednim oszlifowaniu Polak mógłby być w przyszłości warty kilka razy więcej, ale to zawsze ryzyko. I tu dochodzimy do wniosków, które już padały na korzyść Porto, że Pietuszewski mógłby przepaść albo nie rozwijać się prawidłowo w takim klubach jak Manchester City czy Bayern. To jednak tylko przypuszczenia, pesymiści obawiają się, że Polak zostałby od razu wysłany na wypożyczenie do słabszego klubu, ale prawdopodobnie i tak grającego w lepszej lidze od naszej Ekstraklasy.

Póki co nie pozostaje nam nic innego jak śledzić losy negocjacji z Porto lub z innym klubem zagranicznym.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Ekstraklasa - Żeby tylko nie było wody sodowej

Coraz większy szum medialny wokół utalentowanego piłkarza Jagiellonii Białystok - Oskara Pietuszewskiego. Każdego dnia wymieniane są kolejne kluby zagraniczne chętne do przeprowadzenia transferu. Media podkręcają atmosferę, dziennikarze zgarniają kasę za wierszówkę, ale nikt zupełnie nie liczy się, że młody zawodnik Jagi może tego psychicznie po prostu nie ogarnąć. Najlepszą metodą byłoby zupełne odcięcie Oskara od mediów, bo to naprawdę może źle się skończyć!

Pietuszewski i jego najbliższe otoczenie: rodzina, klub, znajomi muszą zdawać sobie z tego sprawę, że on jeszcze nic nie osiągnął - jest na początku drogi i tylko praca może sprawić, że wyjdzie z niego naprawdę gracz sporego kalibru. Trudno wyrokować co lepsze: czy żeby został jeszcze w Jadze, powiedzmy do końca sezonu, czy żeby już teraz ruszył w wielki piłkarski świat? Nie ma się co oszukiwać - Pietuszewski nie ma, na razie przynajmniej. szans na grę w pierwszym składzie Barcelony, Bayernu czy Chelsea, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby, żeby trafił tam, gdzie po prostu będzie grał i dalej się rozwijał sportowo? I właśnie ten wybór będzie decydujący dla jego dalszej kariery.

Polskę nie stać na zmarnowanie jego talentu, powinien być traktowany jak dobro narodowe. Najważniejsze, żeby poradził sobie z szumem medialnym wokół jego osoby i dalej prawidłowo się rozwijał, bo żeby stać się prawdziwą gwiazdą to jeszcze mu wiele brakuje. Jak pisałem wcześniej jego jedyną drogą jest praca i jeszcze raz praca.

Najbliższy czas pokaże jak pokieruje jego dalszą karierą klub i jego menadżer Mariusz Piekarski, który w wywiadach prezentuje zdawałoby się dobry kierunek działań, czyli że chce umieścić swojego podopiecznego w klubie, w którym będzie grał i rozwijał się piłkarsko. Jak będzie, pokaże już niebawem najbliższa przyszłość. Jak podejdzie do zagadnienia klub, czy będzie chciał wybrać najlepszą opcję finansową czy może pomyśli o dalszym rozwoju swojego zawodnika i ewentualnie zabezpieczy się finansowo przy najbliższym transferze piłkarza (odpowiedni procent ) do już lepszego klubu?

sobota, 20 grudnia 2025

Ekstraklasa - Czy Papszun odmieni Legię?

Marek Papszun od wczoraj jest już oficjalnym trenerem Legii Warszawa. Urodzony w Warszawie szkoleniowiec od lat związany był z Rakowem Częstochowa, z którym święcił największe triumfy, gdzie miał wszystko poukładane i niemal pełną władzę dotyczącą zespołu, miał wpływ niemal na każdą decyzję związaną z zespołem. Jak poradzi sobie w Legii, gdzie klub bardziej przypomina korporację?

Wbrew pozorom może być tylko lepiej, Papszun przybył do Warszawy w sytuacji dramatycznej, gdzie drużyna jest rozbita, już nawet nie w dołku, ale w totalnym dole. Legia spędzi przerwę zimową w strefie spadkowej, po odpadnięciu z Ligi Konferencji, jako jedyny z czwórki polskich zespołów. Wydaje się, że Papszun dostał na tyle władzy, że może spróbować poukładać Legię po swojemu. Wydaje się, bo wciąż w warszawskim klubie jest dwóch dyrektorów sportowych... Michał Żewłakow jest dyrektorem sportowym, a Fredi Bobic dyrektorem ds. operacji piłkarskich... Prezes Dariusz Mioduski musiał Papszunowi jednak tą władzę obiecać, bowiem w przeciwnym razie były trener Rakowa nie zdecydowałby się na przejście do Warszawy. Jak to będzie wyglądało w przyszłości, czy nie obejdzie się bez tarć czy jednak dojdzie do współpracy?

Papszun z pewnością będzie musiał podjąć przynajmniej kilka decyzji personalnych, bowiem mimo pokaźnych nakładów kadra zespołu nie spełnia oczekiwań. Czy podejmie właściwe decyzje, kogo skreśli? Z pewnością - zwłaszcza na początku - będzie mógł liczyć na wsparcie właściciela klubu, w którego interesie jest wyciągnięcie klubu z marazmu, co pozwoli na nowe transfery. Czy będą udane, bo właśnie nowe transfery często były po prostu chybione. Jeżeli spojrzy się na kadrę Legii to są tam nazwiska, ale nie ma zespołu i to jest właśnie kluczowe dla ostatniego okresu Legii. Właściwie poukładać klocki, część z nich wymienić i zespół powinien zacząć odpowiednio punktować. Musi się skończyć kupowanie bez ładu i składu! Obecny zespół potrzebuje chyba też wsparcia psychologicznego, tam po prostu coś nie funkcjonuje...

Papszun stoi przed wielką szansą - jeżeli mu pójdzie i wyprowadzi Legię na prostą, a w następnym sezonie osiągnie sukces to stanie się pierwszym kandydatem społeczeństwa na selekcjonera kadry, a i poza Polską jego rozpoznawalność urośnie - był już rozważany jako trener innych reprezentacji i różnych klubów zagranicznych. Przede wszystkim Papszun jednak spełni się jako warszawianin.

Ekstraklasa - Rekord transferowy

Widzew Łódź wyłożył potężne - jak na polskie warunki - pieniądze na sprowadzenie Osmana Bukariego, ghanijski napastnik kosztował przynajmniej 5 milionów euro! Tym samym pobity został wcześniejszy rekord Ekstraklasy - Milet Rajović trafił do warszawskiej Legii za około 3 milionów euro.

NAJWIĘKSZE TRANSFERY DO EKSTRAKLASY:

1. Osman Bukari (Widzew) - 5 mln euro
2. Milet Rajović (Legia) - 3 mln
3-4. Yannick Agnero (Lech Poznań) - 2,3 mln
3-4. Ruben Vinagre (Legia) - 2,3 mln
5-6. Braut Brunes (Raków Częstochowa) - 2 mln
5-6. Sam Greenwood (Pogoń Szczecin) - 2 mln

Ghanijczyk został kupiony z amerykańskiego Austin Fc, wcześniej w swoim CV ma m.in. występy w belgijskim Gent i francuskim Nantes.

Trudno wyrokować czy Bukari sprawdzi się w polskiej Ekstraklasie i tym samym spłaci się jego transfer, ale coraz większe pieniądze obecne w polskiej piłce nożnej powinny tylko cieszyć i powinno się to z czasem przełożyć na podniesienie poziomu Ekstraklasy.



wtorek, 18 listopada 2025

Reprezentacja - Powrót starych demonów

We wczorajszym artykule (przed meczem z Maltą) pochwaliłem polskich reprezentantów za postawę w starciu z faworyzowaną Holandią i nadeszło wielkie rozczarowanie - pokonaliśmy ostatecznie Maltę 3-2, ale dokonaliśmy tego w fatalnym stylu, a zwycięskiego gola zdobyliśmy dopiero w samej końcówce spotkania. Powróciły stare demony, polscy defensorzy wyglądała momentami jakby spotkali się po raz pierwszy.

Co się stało, że zagraliśmy tak beznadziejnie w defensywie, pozwalając Maltańczykom na strzelenie nam aż dwóch bramek i musieliśmy do końca drżeć o wynik? To materiał do analizy - przede wszystkim dla sztabu szkoleniowego reprezentacji - i przestroga przed barażami do mistrzostw świata. Najbardziej zawiódł Jakub Kiwior, który we wcześniejszych spotkaniach był prawdziwą ostoją kadry. Ale zawiódł nie tylko obrońca Fc Porto, ale praktycznie cała linia defensywna - mniej lub bardziej - nie popisał się też defensywny pomocnik Bartosz Slisz. Z przodu wyglądało to znacznie lepiej, ale również bez fajerwerków - m.in. znacznie poniżej oczekiwań spisał się bohater meczu z Holandią Jakub Kamiński, rozczarował też Nicola Zalewski, który już w poprzednim meczu sygnalizował słabszą dyspozycję.

O meczu z Maltą należy jak najszybciej zapomnieć, to znaczy - najpierw wyciągnąć wnioski, a potem zapomnieć. Teraz liczą się tylko i wyłącznie mecze barażowe i na nich trzeba się skupić. Najbliższego rywala poznamy już niedługo.

poniedziałek, 17 listopada 2025

Reprezentacja - Nowy duch kadry

Reprezentacja Polski, po remisie z Holandią, zmierzy się dzisiaj na wyjeździe z Maltą. Spotkanie to musimy wygrać i liczyć na korzystne rozstrzygnięcia w trzech innych meczach, żeby zająć miejsce w pierwszym koszyku barażowym. Muszą wygrać: Niemcy, Austriacy i Duńczycy.

Miło oglądało się Polaków w starciu z Holendrami - poza krótkim okresem dominacji zespołu prowadzonego przez Ronalda Koemana - było po prostu widać, że naszym graczom chce się, że wierzą... Wreszcie zagraliśmy, jak trzeba od pierwszych minut - odważnie, przebojowo, a nie tak, jak nieraz w przeszłości bywało - spięci, nieskoncentrowani, bojaźliwi. Holandia, na chwilę obecną, nie jest drużyną zaliczającą się do faworytów mistrzostw świata, ale jednak znacznie wyżej notowaną od nas. Polscy piłkarze muszą zrozumieć, że powalczyć można z każdym i też wygrać z każdym. Dobrze, że trochę zmieniła się ich mentalność, w czym największa zasługa selekcjonera Jana Urbana - oby tak dalej! Oczywiście nie można się zachłysnąć, bo w sumie jeszcze nie ma za bardzo czym, ale trzeba iść stale do przodu.

niedziela, 9 listopada 2025

Ekstraklasa - 35 strzałów i... porażka!

Jak można oddać 35 uderzeń w kierunku bramki rywala, z czego 10 bezpośrednio na bramkę i zdobyć tylko jednego gola i dodatkowo przegrać mecz, mimo że przeciwnik strzelał ponad trzykrotnie mniej? Jednak można, o czym dobitnie przekonali się obserwujący spotkanie Pogoni Szczecin i Jagiellonii Białystok. Nie może więc dziwić fakt, że piłkarzem meczu został młodziutki bramkarz z Podlasia Miłosz Piekutowski.

Na prowadzenie wyszli już w 13 minucie białostoczanie po celnym strzale Rallisa, ale jeszcze przed przerwą wyrównali Portowcy za sprawą Grosickiego. O losach spotkania przesądził kolejny młodzieżowiec w kadrze Jagi Oskar Pietuszewski zdobywając bramkę w doliczonym czasie gry.

POGOŃ SZCZECIN - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 1-2 (1-1)

Gole: Grosicki 27 - Rallis 13, Pietuszewski 90+3.

Jagiellonia, dzięki wygranej, awansowała na drugie miejsce w tabeli ze stratą tylko dwóch punktów do lidera Górnika Zabrze, ale posiadając w zanadrzu jeden mecz zaległy. Pogoń, mimo sporych wzmocnień przed sezonem, plasuje się na odległym trzynastym miejscu.

poniedziałek, 8 września 2025

Udany rewanż

Reprezentacja Polski wzięła udany rewanż na Finlandii, zwyciężając 3-1. Wygrana Polaków nie była zagrożona nawet przez chwilę. Debiutancki dwumecz Jana Urbana należy uznać za udany, wcześniej zanotowaliśmy cenny wyjazdowy remis w Holandii.

Polacy zdominowali Finów już w pierwszej połowie i na przerwę zeszli prowadząc dwoma golami (Cash i Lewandowski). Po przerwie trafienie dołożył aktywny Kamiński, w końcówce rozluźnienie naszej drużyny wykorzystał Kallman zdobywając honorową bramkę dla Finlandii.

sobota, 6 września 2025

Wyjazdowy remis z faworytem

Czwartkowe spotkanie z faworyzowaną Holandią trzeba ocenić pozytywnie. Jakby nie patrzeć osiągnęliśmy cenny remis na wyjeździe z zespołem znacznie lepszym od nas. 

Pierwsza połowa to całkowita dominacja Holendrów okraszona bramką na 1-0, niestety znów błąd w kadrze popełnił Skorupski, ale trzeba docenić, że nie straciliśmy więcej goli. Po przerwie było znacznie lepiej, a przede wszystkim potrafiliśmy odpowiedzieć golem Casha i dowieźć korzystny wynik do końcowego gwizdka. 

Teraz trzeba skupić się na niedzielnym meczu z Finlandią, której po prostu musimy się zrewanżować za porażkę w pierwszym starciu. I dopiero wtedy możemy wstępnie ocenić debiut selekcjonera Jana Urbana w reprezentacji. Wstępnie, bo trzeba sprawiedliwie ocenić, że to dopiero pierwszy jego kontakt z zawodnikami, w sensie, że ma ich na treningach i testuje w meczach. 

niedziela, 13 lipca 2025

Reprezentacja - Boniek błyskawica i ślimak Kulesza

Tytuł artykułu nawiązuje do poprzedniego tekstu dotyczącego wyboru selekcjonera. Cezary Kulesza, aby wybrać nowego selekcjonera potrzebuje zwykle aż 33 dni, czyli tempo ślimacze (tylko Probierz został ogłoszony po tygodniu po zwolnieniu poprzednika). Dla porównania poprzedni prezes Zbigniew Boniek to skrajne przeciwieństwo (zresztą nie tylko jeśli chodzi o wybór szkoleniowca) - słynny "Zibi" wybierał błyskawicznie.

- Waldemar Fornalik został zwolniony 16.10.2013 - Adam Nawałka został ogłoszony 26.10.2013, a oficjalnie objął stanowisko 01.11.2013 - 10 dni.

- Nawałka rozstał się z początkiem lipca 2018 i praktycznie od razu został ogłoszony Jerzy Brzęczek - 1 dzień

- Brzęczek został zwolniony 18.01.2021 - Sousa został zatrudniony 21.01.2021 - 3 dni.

Średnia Bońka: 4-5 dni!