Polacy mają fatalny bilans spotkań ze Szwedami. Mierzyliśmy się z nimi 28-krotnie: 9 zwycięstw - 4 remisy - 15 porażek, bilans bramkowy: 41-59. Ostatni raz w Szwecji potrafiliśmy wygrać prawie sto lat temu, w... 1930 roku! Po tym okresie tylko dwukrotnie zdołaliśmy zremisować, reszta to porażki.
Szwedzi już nie są, co prawda, taką mocną drużyną jak w poprzednich latach - można nawet śmiało stwierdzić, że są w kryzysie lub dopiero powoli z niego wychodzą, ale absolutnie nie wolno ich lekceważyć, Skandynawowie zawsze prezentowali się solidnie i grali do końca. W 2022 roku mierzyliśmy się z nimi w barażach do mistrzostw świata i zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza zdołał ich wyeliminować pokonując 2-0, po dwóch golach Lewandowskiego. Był to jednak z pewnością inny i raczej słabszy zespół szwedzki od obecnego, a dodatkowo mieliśmy atut własnego boiska po swojej stronie.
Dość szczęśliwa wygrana z Albanią wlała w polskie serca sporo niepokoju co do przyszłego starcia w Szwecji, zwłaszcza że nasi wtorkowi rywale do finału barażu awansowali znacznie pewniej. Niepokoić może słabsza dyspozycja przynajmniej kilku naszych graczy, zwłaszcza z linii defensywnej. Z pewnością cieszy fakt powrotu do składu Zalewskiego.
Czeka nas twarda walka o awans do mistrzostw świata, nikomu nie może zadrżeć noga, oby też nie przydarzyła podobna wpadka jak Bednarkowi, bo może to być strata nie do odrobienia. Kibicom pozostaje wierzyć, że nasi w pełni zmobilizują się na to starcie, że będą walczyć o każdy metr boiska i po końcowym gwizdku to my będziemy cieszyć się z awansu.
Sto lat temu w Szwecji... He he, jak to brzmi :)
OdpowiedzUsuń