8 - MESSI (ARGENTYNA)
7 - Haaland (NORWEGIA), Mbappe (FRANCJA)
6 - Kane (ANGLIA)
4 - Bellingham (ANGLIA), Dembele (FRANCJA), Oyarzabal (HISZPANIA), Quinones (MEKSYK), Sarr (SENEGAL), Vinicius Junior (BRAZYLIA)
Blog piłka nożna, Blog piłkarski, Blog o piłce nożnej, Piłka nożna, Piłka nożna wyniki, Piłka nożna wyniki na żywo, piłka nożna statystyki, piłka nożna świat, piłka nożna ekstraklasa, futbol
Przyjrzyjmy się jaki wpływ - na tych mistrzostwach świata - miało posiadanie piłki na wynik. Wiadomo ogólnie, że im częściej drużyna jest w ...
8 - MESSI (ARGENTYNA)
7 - Haaland (NORWEGIA), Mbappe (FRANCJA)
6 - Kane (ANGLIA)
4 - Bellingham (ANGLIA), Dembele (FRANCJA), Oyarzabal (HISZPANIA), Quinones (MEKSYK), Sarr (SENEGAL), Vinicius Junior (BRAZYLIA)
Szwajcarzy pokonali Kolumbijczyków, ale potrzebny był dopiero konkurs rzutów karnych. Zderzyły się ze sobą dwa żywioły: Szwajcarzy poukładani, ale bez dozy szaleństwa, z kolei Kolumbijczycy nieco odwrotnie. Żadna z drużyn nie potrafiła jednak przełamać drugiej, a w karnych lepsza była drużyna z Europy.
Ogromne nerwy zapewnili piłkarze Argentyny, do 79 minuty przegrywali bowiem z Egiptem 0-2! Potem nastąpiło przebudzenie i trzy gole mistrzów świata. Wielkie pretensje po meczu mieli Egipcjanie o ustawienie meczu ze względów niby marketingowych.
Argentyna niespodziewanie pierwsza straciła gola już w 15 minucie, ale szybko mogła wyrównać za sprawą "jedenastki" - Messi jednak jej nie wykorzystał. Następne minuty to przewaga Argentyńczyków, jednak nie przekładało się to na wyrównanie. W 67 minucie Egipcjanie podwyższyli wynik i wtedy nic nie zapowiadało, że zmieni się coś w grze Argentyny. Przełom nastąpił w 79 minucie, Messi podał do Romero, a cztery minuty później sam zdobył gola. Mistrzowie świata nie zamierzali czekać na rozstrzygnięcie do dogrywki, przycisnęli i zdobyli zwycięską bramkę.
Za nami sześć z ośmiu pojedynków w ramach 1/8 finału... Za każdym razem górą byli... goście! Jeśli do końca tej fazy mistrzostw utrzyma się taka tendencja to odpadnie... Argentyna i Szwajcaria!
Kanada - MAROKO 0-3 (0-0)
Paragwaj - FRANCJA 0-1 (0-0)
Brazylia - NORWEGIA 1-2 (0-0)
Meksyk - ANGLIA 2-3 (1-2)
Portugalia - HISZPANIA 0-1 (0-0)
USA - BELGIA 1-4 (1-2)
Argentyna - Egipt ???
Szwajcaria - Kolumbia ???
Nie pomogła skandaliczna decyzja FIFA, z inspiracji Donalda Trumpa, o zawieszeniu czerwonej kartki dla Baloguna - Belgowie zamierzali ten mecz wygrać i cel osiągnęli.
Amerykanie zagrali słabo, już w 9 minucie drużyna z Europy objęła prowadzenie. W 33 minucie Tillman wyrównał i był to jedyny celny strzał Amerykanów w całym spotkaniu. Potem grali już tylko Belgowie, którzy zaaplikowali rywalom jeszcze trzy gole.
Nie brakowało zwolenników teorii, że w przypadku niepowodzenia Amerykanów - niespodziewanie wyląduje na murawie amerykański prezydent i na przykład anuluje ze dwa gole Belgom, a Amerykanom da ze dwa rzuty karne - Na szczęście nic takiego nie mało miejsca, nie odważył się...
W ćwierćfinale Belgowie zmierzą się z Hiszpanią.
O losach awansu przesądziła akcja rezerwowych z doliczonego czasu gry, Torres znakomicie zagrał do Merino, który nie dał portugalskiemu bramkarzowi żadnych szans. Portugalia próbowała wyrównać, ale mimo dwóch okazji nie dała rady.
Wcześniej kibice oglądali stosunkowo wyrównane spotkanie, z lekkim wskazaniem na Hiszpanów.
Prawdopodobnie był to ostatni mundial z udziałem Cristiano Ronaldo.
Portugalczycy ogłosili nazwisko nowego selekcjonera - będzie nim Jorge Jesus. Dotychczasowy - Roberto Martinez - już wcześniej ogłosił, że żegna się z reprezentacją Portugalii po tych mistrzostwach świata.
Amerykanin Folarin Balogun nie powinien zagrać w spotkaniu 1/8 finału z Belgią - jednak doszło do niebezpiecznego precedensu. FIFA, a właściwie jej szef Gianni Infantino uległ prośbie prezydenta USA Donalda Trumpa i czerwona kartka została anulowana! Skandal jakiego jeszcze w światowej piłce nożnej nie było!
Niedługo może dojść do tego, że Donald Trump zażyczy sobie, żeby przeciwnicy Amerykanów wyszli już na starcie tylko w ośmiu, sam wybierze skład sędziowski i osobiście będzie obsługiwał VAR...
Wielki mecz rozegrał Bellingham, który już w pierwszej odsłonie zanotował dublet czym wydatnie przybliżył Anglię do ćwierćfinału. Meksykanie nie zamierzali się poddawać, szybko zdobyli kontaktową bramkę, ale w drugiej połowie Kane z karnego podwyższył wynik, a Meksyk stać było już tylko na kolejną bramkę kontaktową.
Meksykanie stracili pierwsze bramki na mundialu i już tylko Hiszpanie mogą pochwalić się mianem drużyny z czystym kontem.
W ćwierćfinale Anglicy trafili na Norwegów.
Brazylia poza mundialem! Haaland, Nyland i spółka wywiosłowali pięciokrotnych mistrzów świata z turnieju! Co ciekawe - Brazylia nigdy nie wygrała z Norwegią, na pięć prób: dwa razy remis i trzy porażki.
Dwie bramki Haalanda i znakomita forma Nylanda w bramce sprawiła, że Norwegia awansowała do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Anglią. Haaland zdobył już na tych mistrzostwach siedem goli.
Paragwajczycy utrudniali Francuzom grę w piłkę nożną wszelkimi możliwymi sposobami, nawiązując do słynnego catenaccio. Do objęcia prowadzenia przez piłkarzy Didiera Deschampsa Paragwaj zachowywał pozory, potem już były jawne prowokacje i polowanie na kości przeciwnika. Skandalicznie prowadzenie meczu przez sędziego z Uzbekistanu, który swoim brakiem reakcji dawał praktycznie pozwolenie na takie działania - zero żółtych kartek dla Paragwajczyków. Nie dziwi fakt, że selekcjoner Francuzów realnie zaczął obawiać się o zdrowie swoich zawodników. Paragwajczycy wyznawali bowiem zasadę, że piłka może ich minąć, a zawodnik nie, dodatkowo od momentu straty gola niemal całkowicie rozsypała się im taktyka - nie za bardzo wiedzieli jak doprowadzić do wyrównania, stąd wkradła się nerwowość i frustracja.
Jedyny gol meczu padł w 70 minucie, wprowadzony kilka minut wcześniej na boisko Doue zdecydował się na drybling w polu karnym, został sfaulowany przez jednego z rywali, a Mbappe wykorzystując pewnie "jedenastkę" dogonił w klasyfikacji strzelców Lionela Messiego (jeden mecz rozegrany mniej), obaj mają po 7 trafień.
W 1/8 finału Francja zmierzy się z Marokiem, który na szczęście prezentuje odmienny styl gry od paragwajskiego.
Marokańczycy długo nie mogli sobie poradzić z Kanadą, która za nic miała fakt, że to drużyna z północnej Afryki jest faworytem tego starcia. Sytuacja zmieniła się w 50 minucie kiedy swoje pierwsze trafienie zanotował Ounahi i od tego momentu Maroko weszło już na swoje tory spokojnie punktując rywala.
W 1/8 finału Maroko zmierzy się z Francją, nie będzie w tym spotkaniu faworytem, ale nie będzie bez szans. Dojdzie do rewanżu za półfinał z poprzedniego mundialu - wtedy wygrała Francja 2-0.
Mistrzostwa świata 2026 rozgrywane są - po raz pierwszy - w tak rozbudowanej formule: 48 uczestników. Po raz pierwszy wprowadzono etap: 1/16 finału.
Jak poradziły sobie poszczególne kontynenty? Najgorzej wypadła Azja, która z rozgrywek grupowych wypromowała dalej zaledwie jedną drużynę, ale przepadła ona w 1/16 finału i w 1/8 finału kontynent ten nie ma swojego przedstawiciela. Nie ma też przedstawiciela Australii i Oceanii, ale skala w tym przypadku jest znacznie niższa. Słabo też wypada Afryka, z dziesięciu ekip zostały tylko dwie. Procentowo najlepiej wypada Ameryka Południowa.
AFRYKA (10 uczestników): z grupy nie wyszła tylko Tunezja.
1/16 finału: 9/10 (90%)
1/8 finału: 2/10 (20%) - do tej fazy dotarło zaledwie dwie afrykańskie drużyny, we wcześniejszym etapie nastąpiła prawdziwa rzeź zespołów z tego kontynentu.
AMERYKA POŁUDNIOWA (6 uczestników): w grupie nie poradził sobie jedynie Urugwaj.
1/16 finału: 5/6 (83,33%) - odpadł jeden przedstawiciel - Ekwador.
1/8 finału: 4/6 (66,67%)
AMERYKA PÓŁNOCNA - CONCACAF (6 uczestników): z grup nie wyszło połowa drużyn, do dalszych etapów w komplecie dotarli współgospodarze turnieju.
1/16 finału: 3/6 (50%)
1/8 finału: 3/6 (50%)
AUSTRALIA i OCEANIA (2 uczestników): z grupy nie wyszła Nowa Zelandia.
1/16 finału: 1/2 (50%) - Australia odpadła po rzutach karnych z Egiptem.
1/8 finału: 0/2 (0%)
AZJA (8 uczestników): zaledwie jedna ekipa potrafiła awansować z grupy.
1/16 finału: 1/8 (12,5%) - Japonia nieznacznie uległa Brazylii.
1/8 finału: 0/8 (0%)
EUROPA (16 uczestników): w rozgrywkach grupowych nie poradziły sobie tylko trzy drużyny: Czechy, Szkocja i Turcja.
1/16 finału: 13/16 (81,25%)
1/8 finału: 7/16 (43,75%)
7 - Messi (ARGENTYNA)
6 - Mbappe (FRANCJA)
5 - Halland (NORWEGIA)
5 - Kane (ANGLIA)
4 - Dembele (FRANCJA)
4 - Oyarzabal (HISZPANIA)
4 - Sarr (SENEGAL)
4 - Vinicius Junior (BRAZYLIA)
Kolumbijczycy odnieśli skromne zwycięstwo, a zadecydowała o tym akcja z 14 minuty - Suarez minął kilku rywali i wyłożył piłkę Ariasowi, który bez problemów umieścił piłkę w siatce.
Kolumbia w 1/8 finału zmierzy się ze Szwajcarią i będzie to bardzo ciekawe spotkanie, zważywszy na fakt, że zespół z Europy wyraźnie rozkręca się z meczu na mecz.
Mistrzowie świata strasznie męczyli się z drużyną Republiki Zielonego Przylądka, której wcześniej nikt na mundialu nie zdołał pokonać. Ostatecznie potrzebna była dogrywka, żeby wyłonić zwycięzcę.
Piłkarze z RZP jadą do domu, ale mogą być naprawdę dumni z tego co dokonali w historycznym, pierwszym swoim mundialu. Najważniejsze - potrafili wyjść z silnej grupy, z Hiszpanią i Urugwajem, poza tym nikt ich nie pokonał w regulaminowym czasie gry - nawet mistrz świata Argentyna.
"Faraonowie" zdobywając bramkę na 1-0 w 13 minucie myśleli, że łatwo pokonają Australijczyków, tymczasem "Kangury" wraz z upływem czasu grały coraz lepiej. W 55 minucie było 1-1, a Australijczycy ani myśleli o wyjeździe do domu. Losy awansu zostały rozstrzygnięte dopiero w konkursie rzutów karnych, a tam lepiej strzelali Egipcjanie.
Szwajcarzy nie mieli żadnych problemów z awansem do 1/8 finału, pewnie wypunktowali Algierczyków aplikując im dwa gole. Duże znaczenie dla losów spotkania miała szybka bramka zdobyta już w 10 minucie, drugie trafienie padło tuż po przerwie. Algierczycy nie byli w stanie zagrozić Szwajcarom i stali się kolejną drużyną z Afryki żegnającą się z mundialem na tym etapie.
W Toronto mierzyły się dwie legendy, które kilka lat spędziły w jednym klubie: Cristiano Ronaldo kontra Luca Modric. Obaj już po 40-tce... Wielu ekspertów ochrzciło to spotkanie jako najlepszy mecz na mundialu - było wszystko wielkie emocje, gole uznane i nie...
Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Portugalczyków, którzy jednak mieli problem z końcową finalizacją. Po przerwie zaskoczyli jednak Chorwaci, którzy objęli prowadzenie za sprawą Perisicia. Wyrównał w 66 minucie Ronaldo wykorzystując rzut karny, a wcześniej sędzia nie uznał jego gola ze spalonego. W 81 minucie Chorwaci umieścili piłkę w siatce, ale Sucic był na spalonym. Gdy już wydawało się, że dojdzie do dogrywki Portugalczycy w doliczonym czasue gry zadali cios za sprawą rezerwowego Ramosa, który znakomicie wykorzystał dośrodkowanie Leao. Pod sam koniec doliczonego czasu (13 minuta!) Chorwacja oszalała - bowiem Gvardiol wpakował piłkę do siatki! Radość nie trwała długo, arbiter nie uznał gola z powodu spalonego.
Portugalia w następnej fazie zmierzy się z Hiszpanią.
Hiszpanie nie mieli najmniejszych problemów z pokonaniem Austrii, górowali nad rywalem pod każdym względem. Dwie bramki zdobył Oyarzabal i z czterema trafieniami znajduje się w czołówce strzelców mundialu. W następnym etapie dojdzie do derbów Półwyspu Iberyjskiego, bowiem Hiszpanie zmierzą się z Portugalią i żałować należy, że jedna z tak mocnych ekip odpadnie już w 1/8 finału.
Niedawno zajęliśmy się wpływem posiadania piłki na wynik, tym razem przyjrzymy się podaniom, a konkretnie dokładności i jaki to ma wpływ na wynik. Przeciwnicy takich analiz zaraz podniosą larum, że nie liczą się podania, posiadanie, ale taktyka i że wystarczy jedna szybka akcja z ograniczoną ilością podań, żeby strzelić zwycięskiego gola. Analiza służy przeanalizowaniu zjawiska, w tym przypadku - podobnie jak z posiadaniem piłki - już przed analizą widać, że w zdecydowanej większości im dokładniejsze podania tym drużyna lepsza i tym samym zwiększająca swoje szanse na zwycięstwo.
Statystyka dotyczy fazy grupowej (dokładnie tak samo jak poprzednia o posiadaniu piłki)
1 RUNDA: 9 x wygrała drużyna dokładniej podająca, 9 x padł remis, a 6 x zwyciężył zespół mniej dokładnie podający.
Największa niespodzianka to wygrana Australijczyków z Turcją, gdzie "Kangury" podawały o 16% mniej dokładnie. W pozostałych pięciu przypadkach różnica nie przekroczyła 3%.
2 RUNDA: 16 x wygrała drużyna dokładniej podająca, 5 x padł remis, a 3 x zwyciężył zespół mniej dokładnie podający.
I znowu Turcy w roli głównej! W swoim drugim meczu podawali aż 36% bardziej dokładniej niż Paragwajczycy, ale przegrali mecz. Pozostałe dwa przypadki nie były aż tak drastyczne statystycznie.
3 RUNDA: 14 x wygrała drużyna dokładniej podająca, 6 x padł remis, a 4 x zwyciężył zespół mniej dokładnie podający.
Największa różnica - w przypadku wygranej zespołu mniej dokładnie podającego - znowu za sprawą Turcji, która tym razem odwrotnie, podawała mniej dokładnie o 8 procent od Amerykanów, ale jednak wygrała.
Amerykanie bez większych problemów awansowali do kolejnego etapu. Bośniacy otrzymali szansę w 64 minucie, kiedy to czerwoną kartkę otrzymał Balogun, ale nie zdołali tej przewagi wykorzystać. Z kolei Amerykanie, mimo gry w osłabieniu, podwyższyli wynik pod koniec starcia pięknym uderzeniem z rzutu wolnego.
Harry Kane zdobywając dwa gole został bohaterem Anglii! Spora zasługa w tych trafieniach była też młodego Gordona, który dwukrotnie asystował kapitanowi. Niektórzy dziwili się, że Barcelona kupiła go z Newcastle za stosunkowo dużo pieniądze - teraz zamiast zdziwienie jest zrozumienie.
Anglicy rzucili się na Kongijczyków od początku, ale zostali zaskoczeni już w 7 minucie celnym trafieniem Cipengi. Piłkarze Albionu długo dążyli do zmiany rezultatu, ale dzielni rywale robili wszystko, żeby im utrudnić - mało tego, sami często stwarzali sytuacje do podwyższenia prowadzenia. Najbliżej był Wissa po którego strzale piłka ostemplowała słupek. Anglicy mieli więcej okazji, ale w bramce Kongijczyków stał Mpasi, który swoją postawą doprowadzał angielskich strzelców do rozpaczy. W ostatnim kwadransie Kane dwukrotnie umieścił piłkę w siatce i wprowadził swój zespół do dalszego etapu, gdzie czeka już reprezentacja Meksyku.
Przyjrzyjmy się jaki wpływ - na tych mistrzostwach świata - miało posiadanie piłki na wynik. Wiadomo ogólnie, że im częściej drużyna jest w posiadaniu tym lepiej, ale są wyjątki, są różne szkoły, są przypadki, szczęście... Analizie podlegać będą wszystkie mecze grupowe, czyli aż 72 spotkania.
1 RUNDA: 10 x wygrała drużyna będąca częściej przy piłce, 8 x padł remis, a 6 x zwyciężył zespół znajdujący się rzadziej przy piłce.
Australijczycy posiadali piłkę przez 28% czasu, a mimo tego pokonali 2-0 Turków, z kolei Ghańczycy przy piłce byli tylko 38%, ale wygrali z Panamą 1-0.
2 RUNDA: 16 x wygrała drużyna będąca częściej przy piłce, 5 x padł remis, a 3 x zwyciężył zespół znajdujący się rzadziej przy piłce.
Absolutnym rekordem popisali się Paragwajczycy, którzy będąc przy piłce zaledwie 21% czasu wygrali mecz, a ich ofiarami byli... znowu Turcy.
3 RUNDA: 14 x wygrała drużyna będąca częściej przy piłce, 6 x padł remis, a 4 x zwyciężył zespół znajdujący się rzadziej przy piłce.
Zespół RPA dysponując piłką tylko 31% wygrał z Koreą Południową i dzięki temu awansował do 1/16 finału, z kolei Ekwadorczycy dokonali tej samej sztuki w meczu z Niemcami będąc przy piłce zaledwie 39% czasu gry.
OGÓLNIE: 40 x wygrała drużyna będąca częściej przy piłce, 19 x padł remis, a 13 x zwyciężył zespół znajdujący się rzadziej przy piłce.
Podsumowując, w zdecydowanej większości wygrywają zespoły będące przy piłce, ale nie jest i nigdy nie było to regułą. Przykład pierwszy z brzegu: Korea Południowa w każdym ze swoich trzech spotkań posiadała przewagę w posiadaniu piłki (od 58 do 69%), ale wygrała tylko jeden mecz, przegrała dwa pozostałe i nie wyszła z grupy. Z kolei Paragwajczycy w żadnym spotkaniu nie posiadali przewagi, a jednak potrafili awansować (1 zwycięstwo i 1 remis), dodatkowo - to akurat poza zakresem - w 1/16 finału byli przy piłce tylko 24% czasu, a jednak awansowali dalej odprawiając z kwitkiem Niemców. Warto wspomnieć również o innym uczestniku 1/16 finału - Ghanie, która w każdym meczu była rzadziej przy piłce (od 21 do 47%).
Meksykanie okazali się znacznie lepsi od Ekwadoru, to już czwarty mecz na mundialu w którym zagrali na zero z tyłu. Są wspólnie z Hiszpanią jedynymi ekipami, które na tych mistrzostwach nie stracili bramki, ale Hiszpania ma o jeden mecz więcej.
Meksykanie tym meczem pożegnali się ze swoimi kibicami, od następnego etapu będą rozgrywać swoje mecze na terenie Stanów Zjednoczonych. Ich kolejnych rywalem będzie wygrany meczu Anglia - DR Konga.
Szwedzi marzyli pewnie o powtórce scenariuszu meczu Paragwaju z Niemcami, ale nie mieli z Francuzami żadnych szans. Dwa gole strzelił Mbappe, który w klasyfikacji strzelców dogonił Messiego, ale argentyński geniusz ma jeszcze przed sobą mecz tej fazy turnieju.
Kolejnym przeciwnikiem Francuzów będzie niespodziewany pogromca Niemców - Paragwaj.
Pierwsi na prowadzenie wyszli Norwegowie i prowadzili aż do 73 minuty, kiedy to po fantastycznej akcji z Pepe wyrównał Diallo. Gdy wydawało się, że mecz rozstrzygnie się w dogrywce Iworyjczyków zaskoczył Haaland. Była to już piąta bramka norweskiego snajpera na tym mundialu.
Norwegia w 1/8 finału zmierzy się z Brazylią.
Holandia zdobyła pierwsza gola w 72 minucie i wydawało się, że tak się zakończy to starcie, ale Maroko wróciło do gry w doliczonym czasie po trafieniu Diopa. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a w karnych lepsza okazała się drużyna z Afryki.
Holendrzy szczególnie żałować będą karnego Rahimiego, którego strzał obronił Verbruggen, ale leżąc wbił niechcący piętą piłkę do własnej bramki.
Holandia nie ma szczęścia do konkursu rzutów karnych na mistrzostwach świata, po raz trzeci z rzędu odpada (dwukrotnie z Argentyną 2014 i 2022, a teraz z Marokiem).
Maroko w kolejnej rundzie zmierzy się z Kanadą.
W Bostonie doszło do wielkiej sensacji - Paragwaj wyrzucił z mundialu Niemcy! Paragwajczycy zagrali tak jakby stawką meczu było ich życie, Niemcy grali wolno, nie mieli pomysłu na grę, jakby nie byli Niemcami.
Paragwajczycy umiejętnie bronili się, a w 42 minucie ukłuli rywala. Niemcy wyrównali w 54 minucie, ale ich gra nie zmieniła się, przeważali nie mogąc jednak postawić kropki nad i. Dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia, a o wszystkim decydowały rzuty karne, które dały kibicom wiele emocji, ale ostatecznie triumfował w nich Paragwaj, który w kolejnej rundzie trafi na zwycięzcę spotkania Francja - Szwecja.
Po meczu niemiecki bramkarz Manuel Neur ogłosił decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej.
Brazylijczycy zwycięskie trafienie zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry. Wcześniej pierwszą połowę wygrali Japończycy, po przerwie lepsza była Brazylia, której udało się wyrównać w 56 minucie, a w 5 minucie doliczonego czasu gry zdobyć gola na wagę awansu.
W 1/8 finału Brazylia zmierzy się ze zwycięzcą meczu Wybrzeże Kości Słoniowej - Norwegia
Po raz pierwszy na mistrzostwach świata pojawił się mecz 1/16 finału, co jest związane z coraz większą ilością uczestników. O losach awansu Kanady przesądził strzał Eustaquio w doliczonym czasie gry. Wcześniej kibice oglądali dość przeciętny mecz, z lekkim wskazaniem na Kanadę.
W kolejnym etapie Kanada zagra z Holandią lub Marokiem.
RPA - Kanada (28.06, godz. 21)
Brazylia - Japonia (29.06, godz. 19)
Niemcy - Paragwaj (29.06, godz. 22:30)
Holandia - Maroko (30.06, godz. 3)
Wybrzeże Kości Słoniowej - Norwegia (30.06, godz. 19)
Francja - Szwecja (30.06, godz. 23)
Meksyk - Ekwador (01.07, godz. 3)
Anglia - DR Konga (01.07, godz. 18)
Belgia - Senegal (01.07, godz. 22)
USA - Bośnia i Hercegowina (02.07, godz. 2)
Hiszpania - Austria (02.07, godz. 21)
Portugalia - Chorwacja (03.07, godz. 1)
Szwajcaria - Algieria (03.07, godz. 5)
Australia - Egipt (03.07, godz. 20)
Argentyna - Republika Zielonego Przylądka (04.07, godz. 24)
Kolumbia - Ghana (04.07, godz. 3:30)
6 goli - Messi (ARGENTYNA)
4 - Dembele, Mbappe (obaj FRANCJA), Vinicius Junior (BRAZYLIA), Haaland (NORWEGIA)
3 - Undav (NIEMCY), Manzambi (SZWAJCARIA), Sarr (SENEGAL), Brobbey (HOLANDIA), Cunha (BRAZYLIA), David (KANADA), Just (NOWA ZELANDIA), Kane (ANGLIA), Saibari (MAROKO), Wissa (DR KONGA)
Poza drużynami, które awansowały ze swoich grup z miejsc 1-2 do 1/16 finału promocję otrzymało 8 najlepszych ekip z 3 miejsc. Aby tego dokonać wystarczyło zdobyć w trzech meczach 4 punkty, a tylko jednej ekipie (Senegal) udała się ta sztuka z trzema punktami.
1. DR Kongo 4 pkt 4-3
2. Szwecja 4 pkt 7-7
3-4. Ghana 4 pkt 2-2
3-4. Ekwador 4 pkt 2-2
5. Bośnia i Hercegowina 4 pkt 5-6
6. Algieria 4 pkt 5-7
7. Paragwaj 4 pkt 2-4
8. Senegal 3 pkt 8-6
--------------
9. Iran 3 pkt 3-3
10. Korea Południowa 3 pkt 2-3
11. Szkocja 3 pkt 1-4
12. Urugwaj 2 pkt 3-4
Anglicy długo męczyli się Panamą, ale ostatecznie zaaplikowali rywalom dwa gole i zajęli pierwsze miejsce w grupie. Panamczycy - mimo zajęcia ostatniej lokaty - mogą być dumni ze swojego występu na mundialu, bo każdy z grupowych rywali musiał się z nimi tęgo namęczyć, a poprzednie porażki były minimalne. Chorwaci pokonali Ghańczyków, którzy stracili pierwsze bramki na tych mistrzostwach. Ostatecznie awans uzyskały obie ekipy, Chorwaci z drugiego, a Ghańczycy z trzeciego. Chorwacja wyraźnie zaczyna się rozkręcać na tych mistrzostwach.
Argentyńczycy wygrali wszystkie mecze w grupie i zasłużenie zajęli pierwsze miejsce. Bardziej zacięta była walka o drugą lokatę, w bezpośrednim meczu padł remis, ale Austria wypracowała korzystniejszy bilans bramkowy. Algieria awansowała z trzeciego miejsca.
Francuzi wygrali wszystkie mecze i zasłużenie zajęli pierwsze miejsce w grupie. Dodatkowo pokazali, że są bardzo mocni w ofensywie - po 4 gole mają Dembele i Mbappe, ten pierwszy popisał się hat trickiem w spotkaniu z Norwegią. Zespół ze Skandynawii był pogodzony z porażką jeszcze przed spotkaniem, bo jak inaczej wytłumaczyć nieobecność ich najlepszego strzelca Haalanda? w drugim meczu Senegalczycy wysoko pokonali Irak, ale afrykański zespół awansował z trzeciego miejsca.
Hiszpanie nie zamierzali podłożyć się Urugwajowi, który zajął trzecie miejsce, ale bez szans na awans. Urugwajczycy sami sobie są winni, że nie załatwili losów awansu w poprzednich dwóch spotkaniach. Wielką niespodzianką jest awans RZP, drużyna z Afryki zremisowała wszystkie swoje mecze, ale okazało się to wystarczające do bezpośredniego awansu z grupy, historycznego. Zespół z małego afrykańskiego kraju kojarzonego bardziej z wczasami all inclusive niż z profesjonalnym futbolem wyprzedził w tabeli dwukrotnych mistrzów świata Urugwajczyków!
Belgowie nie zaczęli zmagań na mundialu najlepiej, w pierwszych dwóch występach tylko zremisowali swoje mecze, ale w ostatnim zdeklasowali Nową Zelandię i wyszli z grupy z pierwszego miejsca. Egipcjanie zajęli drugie miejsce, ale w ostatnim spotkaniu z Iranem byli bliscy by spaść na trzecią lokatę - ostatecznie sędzia nie uznał gola Irańczykom (spalony), a jeszcze w pierwszej połowie Iran nie wykorzystał rzutu karnego. Paradoksalnie Egipcjanie mogli sobie pozwolić nawet na porażkę, bo awansowaliby dalej z trzeciego miejsca, z kolei Iran ma jeszcze szansę by też skorzystać z tej furtki, ale musi czekać na rozstrzygnięcia z pozostałych grup.
Holandia bez problemów uporała się z outsiderem grupy Tunezją i zajęła zasłużone pierwsze miejsce. O drugie trwał bój między Japończykami a Szwecją. Ostatecznie drużyny nie zrobiły sobie krzywdy, Japonia awansowała z drugiego miejsca, a Szwecja ma już zapewniony awans z 3-ej lokaty.
Niemcy niespodziewanie ulegli Ekwadorowi, który dzięki temu ma szanse na wyjście z grupy z 3-go miejsca. Nasi zachodni sąsiedzi awans zapewnili sobie już wcześniej, a drugą drużyną bezpośrednio wychodzącą z grupy jest Wybrzeże Kości Słoniowej, które pokonało Curacao i po raz pierwszy w historii wyszło z grupy na mistrzostwach świata.
W ostatniej kolejce Amerykanie mogli sobie pozwolić na porażkę z Turcją, która chciała pożegnać się z honorem z mistrzostwami. Nie znaczy to, że USA odpuściło spotkanie, Turcy zwycięskiego gola zdobyli w doliczonym czasie gry. Australijczycy nie dali się pokonać Paragwajowi i dzięki temu zajęli drugie miejsce dające bezpośredni awans, ale drużyna z Ameryki Południowej ma duże szanse na awans z 3-j lokaty.
Nie było niespodzianki w grupie C i do dalszej fazy przeszli faworyci: Brazylia i Maroko, którzy zremisowali bezpośredni mecz, a bez większych problemów ograli Szkocję i Haiti. Chociaż ci ostatni sprawili w pożegnalnym meczu trochę problemów Marokończykom, ale ostatecznie zmuszeni byli uznać ich wyższość. Na grę w 1/16 finału mają szansę jeszcze Szkoci, ale muszą czekać na korzystne rezultaty z innych grup (ranking drużyn z trzecich miejsc).
Szwajcarzy wygrali grupę B, choć zaczęli od wpadki w postaci remisu z Katarem, ale potem ograli pozostałe drużyny. Kanadyjczycy wychodzą z grupy dzięki lepszej różnicy bramkowej niż Bośnia i Hercegowina, która ma duże szanse na awans z 3-go miejsce.
Meksykanie pewnie wygrali grupę A w ostatnim meczu wysoko pokonując Czechów, którzy wracają już do domu nie mogąc zaliczyć tych mistrzostw do udanych - ostatnie miejsce i tylko jeden punkt. W ostatniej serii zaskoczyła drużyna RPA pokonując Koreańczyków i tym samym wyprzedzając ich w tabeli. Korea Południowa ma jeszcze szansę na wyjście z grupy z 3-go miejsca.
Warto podkreślić, że Meksykanie w grupie nie stracili nawet gola.
Kolumbijczycy skromnie pokonali DR Konga, a jedyną bramkę zdobył Munoz. W ostatniej kolejce reprezentacja Los Cafeteros zmierzy się z Portugalią, a stawką będzie pierwsze miejsce w grupie.
Chorwaci, po porażce z Anglikami w pierwszej serii, znaleźli się trochę pod ścianą i najlepszym sposobem na to, aby spod niej się wydostać było zwycięstwo nad niżej notowaną Panamą. Chorwacja zamierzony cel osiągnęła, ale nie przyszło to wcale łatwo.
Anglicy bardzo chcieli wygrać i zapewnić sobie awans do 1/16 finału już po drugim meczu grupowym, ale nie dali rady. Wyspiarze przeważali, strzelali, ale nie wypracowywali klarownych sytuacji strzeleckich, najlepszą miał w 87 minucie Kane, ale spudłował.
Portugalia odniosła pewne zwycięstwo nad Uzbekistanem, a dwa gole zdobył Ronaldo. Wygrana Portugalczyków nie była ani przez moment zagrożona, wynik został rozstrzygnięty jeszcze przed przerwą. Ronaldo i spółka powalczą w ostatniej kolejce o pierwsze miejsce w grupie z Kolumbią.
Pierwszą połowę wygrali Jordańczycy, ale ostatecznie zwycięstwo wywalczyli Algierczycy odrabiając straty w drugiej połowie.
Norweski snajper Haaland najwyraźniej pozazdrościł strzeleckich zdobyczy Mbappe i Messiemu... Napastnik Manchesteru City po raz drugi na tych mistrzostwach zdobył dwa gole, a Norwegia odniosła drugie zwycięstwo. Nie była to już tak łatwa wygrana jak z Irakiem, ale nie było specjalnie zagrożone.
Francuzi nie mieli żadnych problemów by odnieść zwycięstwo nad Irakiem. Dublet ustrzelił Mbappe, a rywali dobił Dembele.
Lionel Messi zdobył kolejne dwa gole co dało Argentynie zwycięstwo nad Austrią. Warto dodać, że wszystkie pięć goli na tych mistrzostwach dla Argentyńczyków strzelił właśnie Messi.
Nowa Zelandia wygrała jednym golem pierwszą połowę, ale po przerwie bramki strzelali już tylko Egipcjanie i to oni cieszyli się z końcowego zwycięstwa.
Piłkarze Republiki Zielonego Przylądka sprawili kolejną niespodziankę! Po bezbramkowym remisie z Hiszpanią tym razem urwali punkt Urugwajowi!
Pierwsza wyszła na prowadzenie drużyna z Afryki za sprawą Leniniego, piłkarza rosyjskiego Krasnodaru - przy okazji ciekawi czy nazwisko ułatwiło zakontraktowanie tego zawodnika w Rosji? Urugwajczycy zadali dwa ciosy tuż przed przerwą. W 61 minucie ambitni piłkarze RZP zdołali doprowadzić do wyrównania i taki wynik został już do końca.
Belgowie zawiedli w drugim meczu tylko remisując z niżej notowaną reprezentacją Iranu. Bohaterem spotkania był irański bramkarz Beiravand, który obronił siedem strzałów rywali.
Hiszpanie zaczęli mundial od bezbramkowego remisu, czym rozczarowali swoich fanów. W kolejnym meczu nie było już niespodzianki i odnieśli pewne zwycięstwo. Wynik spotkania został rozstrzygnięty na grubo przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę.
Nic nie dała Tunezji zmiana trenera po porażce w pierwszym meczu ze Szwecją. W drugim spotkaniu znowu dostali łomot, tym razem od Japończyków.
Ekwadorczycy, mimo dużej przewagi i 27 strzałów , nie zmusili znakomicie dysponowanego bramkarza Curacao do kapitulacji. Tym samym Curacao wywalczyło swój pierwszy punkt na mistrzostwach świata.
Dwa gole dla Niemców strzelił Undav i wprowadził swoją drużynę do kolejnej rundy. Zwycięska bramka padła dopiero w przedłużonym czasie, co przypomniało słynne powiedzenie Garego Linekera "grają dwie drużyny, a na końcu i tak zawsze wygrywają Niemcy".
Szwedzi nie mieli nic do powiedzenia w starciu z Holandią, której ulegli w takich samym wymiarze w jakim pokonali Tunezję w pierwszym meczu. Reprezentacja "Oranje" pokazała moc, a Szwedzi - po triumfie ze słabiutką Tunezją, która została rozbita również przez Japonię - sami widzą, że ta drużyna za wiele na mundialu nie osiągnie.
Turcy zawiedli już w drugim meczu i odpadli z mundialu, w spotkaniu z USA zagrają tylko o honor. Piłkarze "Półksiężyca" zaprezentowali się na tych mistrzostwach gorzej niż pod... Wiedniem w 1683 roku. Wtedy przystępowali do bitwy jako niekwestionowana potęga militarna, z kolei do spotkań z Paragwajem i Australią jako zdecydowany faworyt.
W obu meczach Turcy oddali ponad 60 strzałów na bramkę rywali i nie udało im się zdobyć choćby jednej bramki. Dodatkowo, z Paragwajem grali z przewagą jednego zawodnika przez całą drugą połowę.
Paragwaj objął prowadzenie już w 2 minucie i go nie oddał do końcowego gwizdka.
Turcy wracają do domu i mogą cieszyć się, że nie żyją w czasach Imperium Osmańskiego, bo wtedy sułtan z pewnością nakazałby wszystkich winnych skrócić o głowę.
Brazylijczycy pewnie pokonali Haiti i wydaje się, że nie zagrali na maksa, ale wystarczająco by odprawić rywala z rachunkiem trzech goli.
Maroko skromnie pokonało Szkotów. Jedyną bramkę w meczu strzelił Saibari już w 2 minucie.
Amerykanie odnieśli już drugie zwycięstwo na tym mundialu, tym razem pewnie pokonali Australijczyków. "Kangury" w pierwszym meczu sprawili ogromną niespodziankę pokonując faworyzowanych Turków.
Meksykanie nie mieli łatwo z drużyną Korei, która jest bardzo niewygodnym rywalem, ale ostatecznie dzięki jedynej bramce Romo gospodarze cel osiągnęli.
Kanadyjczycy rozprawili się z Katarem, ale wydatnie w wysokim zwycięstwie pomogły im dwie czerwone kartki dla przeciwników.
Po wpadce w pierwszym spotkaniu z Katarem Szwajcarzy roznieśli Bośniaków, ale pierwsze trafienie zanotowano dopiero 1 74 minucie. Ważna dla losów meczu była czerwona kartka dla rywali i od tego momentu zdemolowali Bośniaków aplikując im jeszcze trzy gole.
Czesi objęli prowadzenie już na początku spotkania, niestety nie udało im się go utrzymać czym skomplikowali sobie sytuację w tabeli.
Kolumbijczycy powrócili na mistrzostwa świata po ośmioletniej przerwie i bez problemów ograli debiutującą na mundialu reprezentację Uzbekistanu. Zespół z Azji zdobył swoją pierwszą bramkę w mistrzostwach świata.
Statystycznie nieco lepsi byli Panamczycy, ale gola w samej końcówce udało się zdobyć Ghańczykom.
W pierwszej połowie Chorwaci jeszcze nadążali za Anglikami reagując na każdą ich bramkę, ale po przewie rządzili już tylko Wyspiarze.
Portugalczycy dobrze zaczęli mecz szybko obejmując prowadzenie, ale później nie było już tak dobrze. Drużyna z Afryki wyrównała w końcówce pierwszej połowie i skończyło się na podziale punktów.
Bardzo wiele nerwów zapewnili piłkarze Austrii swoim kibicom, ale ostatecznie odnieśli pewne zwycięstwo. Pierwsi wyszli na prowadzenie Austriacy, ale ambitni Jordańczycy nie zamierzali się poddawać i zaraz po przerwie doprowadzili do wyrównania. Zespół z Europy dopiero w końcówce potwierdził swoją wyższość.
Lionel Messi zdobył hat-tricka, dzięki czemu Argentyna gładko pokonała Algierię, a indywidualnie gwiazdor zrównał się z Miroslavem Klose pod względem zdobytych goli na mistrzostwa - obaj mają teraz 14. Co ciekawe Algierczycy mieli większe posiadanie piłki (52%), oddali więcej podań (92% celnych, Argentyna 90%), ale nie byli w stanie poważniej zagrozić aktualnym mistrzom świata.
Norwegowie bez najmniejszych problemów rozbili reprezentację Iraku, w czym wydatnie pomógł Haaland strzelając w pierwszej połowie dwa gole. Zawodnik Manchesteru City został dzięki temu najlepszym strzelcem Norwegii na mistrzostwach świata (wspólnie z Rekdalem, który swoje bramki strzelał na mundialach 1994 i 1998) - obaj mają po dwa trafienia.
Ciekawostka: przy jedynej bramce dla Iraku asystę zaliczył zawodnik Cracovii Al Ammari.
Senegalczycy dotrzymywali słowa faworytowi tylko w pierwszej połowie. Po przerwie Francuzi coraz bardziej zaczęli dominować, a dublet zaliczył Mbappe.
Ciekawy, szybki mecz zafundowały kibicom reprezentacje Iranu i Nowej Zelandii. Piłkarze z Antypodów dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale Irańczycy nie poddawali się i za każdym razem doprowadzali do remisu.
Urugwajczycy tylko zremisowali w pierwszym swoim meczu na mundialu, piłkarzom z Ameryki Południowej zabrakło przede wszystkim skuteczności - oddali aż 27 uderzeń, ale udało im się zdobyć zaledwie jedną bramkę.
Belgowie byli zdecydowanym faworytem w starciu z Egiptem, ale "Faraonowie" ani myśleli upaść na kolana, lecz postawili twarde warunki. Pierwszy objął prowadzenie Egipt, a Belgię stać było tylko na wyrównującą bramkę.
Jeden z głównych faworytów do tytułu został zatrzymany przez debiutującego na mistrzostwach świata druzynę RZP! Był to pierwszy bezbramkowy remis na tym mundialu.
Szwedzi znakomicie rozpoczęli turniej, po dwóch kwadransach prowadzili już dwoma golami. Tunezyjczycy pod koniec pierwszej odsłony zdobyli kontaktową bramkę. Po przerwie bramki strzelała już tylko drużyna ze Skandynawii i odniosła przekonujące zwycięstwo.
O zwycięstwie zadecydował jeden gol, a zdobyli go piłkarze z Afryki w samej końcówce spotkania. Mecz był wyrównany.
Pierwsza połowa nie przyniosła żadnej bramki, po przerwie Holendrzy wyszli na prowadzenie za sprawą Van Dijka, ale rywale zdążyli szybko odpowiedzieć. W 64 minucie Oranje ponownie prowadzili i gdy wydawało się, że dowiozą zwycięstwo do końca, Japończycy przycisnęli i w samej końcówce doprowadzili do wyrównania.
Niemcy wysoko pokonali reprezentację Curacao, ale w pewnym momencie było nerwowo... W 21 minucie Comenencia pokonał Neuera, w czym wydatnie pomógł rykoszet, piłkarze niemieccy i kibice na całym świecie przez krótki moment byli w lekkim szoku. Niedługo wszystko wróciło do normy i Niemcy strzelali kolejne gole. Dla małego kraju z Karaibów sam występ na mundialu jest sukcesem, a kolejnym było strzelenie gola czterokrotnym mistrzom świata.
Na zaprzyjaźnionym blogu http://limmberro.blogspot.com publikowana jest ciekawa powieść "Epopeja słowiańska, czas topora i płużnego ostrza" w krótkich częściach. Na chwilę obecną jest już sześć części.
Akcja powieści rozgrywa się w VI wieku na terenach obecnej Polski. Początki Słowiańszczyzny, potęga koczowniczych Awarów, którzy dominowali wówczas w Europie Środkowej. Powieść pisana jest w sposób zrozumiały dla wszystkich, jednocześnie z dbałością o historyczne detale.
Wspaniały przerywnik w przerwach w oglądaniu mundialu! Zachęcam do lektury!
Robert Lewandowski jest bliski podpisania umowy z Chicago Fire, gdzie ma zarabiać 15-20 mln euro za sezon. Kapitan reprezentacji Polski wybrał się nawet na krótki rekonesans do USA, żeby naocznie przekonać się jak wygląda to na miejscu.
Od chwili, gdy zapadła decyzja o nieprzedłużaniu kontraktu z Fc Barcelona Lewandowski łączony jest z różnymi opcjami, ale najczęściej przewijały się: USA i kraje arabskie, w międzyczasie doszło jeszcze zainteresowanie z Turcji.
Wydaje się, że decyzja gdzie będzie kontynuował karierę zapadnie już w najbliższym czasie.
Karol Świderski jest bliski podpisania kontraktu z Widzewem Łódź! Zawodnik ma ważną umowę z greckim Panathinaikosem Ateny do 2028 roku i najprawdopodobniej łodzianie zapłacą za niego 1 milion euro.
Widzew, mimo wpompowania znacznych kwot, bardzo rozczarował w poprzednim sezonie walcząc niemal do końca o utrzymanie w Ekstraklasie. Łodzianie nie zwalniają jednak tempa w ofensywie transferowej. W nowym sezonie w barwach Widzewa mogą zagrać m.in. tacy piłkarze: pomocnicy Iwan Zelisko i Camilo Mena oraz napastnik Tomas Bobcek (wszyscy z Lechii Gdańsk), pomocnicy Maksym Chłań i Patrik Hellebrand (obaj z Górnika Zabrze), napastnik Afimico Pululu (z Jagiellonii Białystok)
Przewaga należała do Turków, którzy oddali aż 30 strzałów na australijską bramkę, ale mimo to musieli uznać wyższość rywali. Pierwszy gol dla "Kangurów" padł po znakomitej kontrze, Turcy starali się odpowiedzieć, ale nie byli w stanie pokonać wybornie dysponowanego bramkarza rywali.
Obie drużyny dawno nie występowały na mistrzostwach świata, Szkoci ostatni raz na mundialu grali w 1998 roku, a Haitańczycy w 1974 roku. Jedynego gola meczu zdobył McGinn dając wygraną Szkotom, ale nie było to jednostronne widowisko.
Marokańczycy nie zamierzali padać na kolana przed pięciokrotnym mistrzem świata, mało tego - przycisnęli Brazylijczyków od początku, co przyniosło efekt w postaci objęcia prowadzenia. Stracony gol obudził Brazylię, która dość szybko doprowadziła do wyrównania. Po przerwie obie drużyny nie grały już z takim animuszem, zachowując wobec siebie wyraźny respekt.
Maroko potwierdziło, że może być groźnym zespołem i nieprzypadkowo na poprzednich mistrzostwach świata dotarło do półfinału.
Remis Katarczyków z wyżej notowaną Szwajcarią jest pierwszą sensacją na tych mistrzostwach. Gdy wydawało się, że padną kolejne gole dla drużyny z Europy nic takiego nie miało miejsca, za to w doliczonym czasie Katar doprowadził do wyrównania. Warto odnotować, że katarski bramkarz Abunada zanotował aż 9 udanych interwencji, czym z pewnością pomógł swojemu zespołowi w osiągnięciu tak korzystnego wyniku.
Amerykanie bez najmniejszych problemów pokonali Paragwaj, ale jaką naprawdę siłą dysponują pokażą przyszłe mecze, ze znacznie silniejszymi rywalami.
Pierwsi na prowadzenie wyszli Bośniacy, ale zdeterminowani Kanadyjczycy zdołali doprowadzić do wyrównania pod koniec drugiej połowy. Współgospodarze mistrzostw z pewnością liczyli na lepszy start.
Czesi wrócili na mistrzostwa świata po 20 latach przerwy i nie mogą zaliczyć tego powrotu do udanych. Koreańczycy przez większość część meczu prowadzili grę, ale to Czesi pierwsi wyszli na prowadzenie. Azjaci zdołali jednak strzelić dwa gole i zgarnąć komplet punktów.
Meksykanie w końcu - w siódmym meczu otwarcia - odnieśli upragnione zwycięstwo. Spotkanie było jednostronne, a wygrana Meksyku nie była zagrożona. Sędzia pokazał trzy czerwone kartki, dwie dla zawodników RPA, jedną dla Meksykanina.
Reprezentacja Meksyku wystąpi w meczu otwarcia mistrzostw świata 2026 i zrobi to już po raz siódmy! Meksykanie jednak nigdy na otwarcie mundialu nie odnieśli zwycięstwa notując 2 remisy i 4 porażki. Z dzisiejszym rywalem: Republiką Południowej Afryki Meksyk spotkał się już w meczu otwarcia - w 2010 roku, na mundialu w RPA.
1930) Francja - Meksyk 4-1
1950) Brazylia - Meksyk 4-0
1954) Brazylia - Meksyk 5-0
1958) Szwecja - Meksyk 3-0
1970) Meksyk - ZSRR 0-0
2010) RPA - Meksyk 1-1
2026) Meksyk - RPA ?-?
Wiceliderami w tej kategorii są Brazylijczycy i Niemcy, którzy w meczach otwarcia zaprezentowali się pięciokrotnie, dalej są Włosi - 4.
Wieczysta Kraków pokonała w finale baraży Chrobrego Głogów 2-1 i awansowała do Ekstraklasy! tym samym Kraków będzie miał na najwyższym szczeblu rozgrywkowym aż trzy drużyny!
Ostatni raz taka sytuacja, że jedno miasto miało trzy zespoły w Ekstraklasie, miała miejsce w sezonie 1994/1995 - Poznań reprezentowały wtedy: Lech, Warta i Olimpia. Jeżeli chodzi o Kraków to zdarzały się już takie sytuacje w przeszłości, ostatni raz (początek lat 50-tych): Cracovia, Wawel i Wisła (pod zmienionymi przez władze komunistyczne nazwami: odpowiednio - Ogniwo, OWKS i Gwardia). Przed wybuchem II wojny światowej Kraków w dwóch sezonach reprezentowały aż cztery drużyny: Cracovia, Garbarnia, Podgórze i Wisła!
Pod koniec rozgrywek I ligi gruchnęła wiadomość, że Wieczysta - nawet jak awansuje - to jednak nie zagra w Ekstraklasie. Wynikało to z faktu, że właściciel klubu Wojciech Kwiecień słynie ze swojej sympatii dla krakowskiej Wisły i prognozowano, że przeniesie swoje zaangażowanie właśnie tam kosztem Wieczystej. Najprawdopodobniej jednak tak nie będzie, Kwiecień po prostu nie dogadał się z Jarosławem Królewskim.
Faworyzowany PSG wygrał Ligę Mistrzów drugi raz z rzędu, ale nie przyszło mu to łatwo. Arsenal zaskoczył Francuzów już w 6 minucie po golu Havertza, PSG wyrównał dopiero w 65 minucie - Dembele z rzutu karnego. O wszystkim zdecydował konkurs rzutów karnych, a tam lepsza okazała się francuska drużyna.
0-1 Havertz 6, 1-1 Dembele 65 karny.
Łukasz Masłowski odchodzi z Jagiellonii Białystok, z końcem czerwca 2026 roku przestanie pełnić funkcję dyrektora sportowego klubu ze stolicy Podlasia. Przez ponad 4 lata pracy na tym stanowisku wyrobił sobie markę najlepszego specjalisty w Polsce. Zespół z Białegostoku osiągnął w tym czasie historyczne sukcesy: mistrzostwo i trzy podium z rzędu, a także ćwierćfinał Ligi Konferencji.
Jagiellonia Białystok wystosowała specjalny komunikat:
"Jagiellonia Białystok informuje, że z dniem 30 czerwca 2026 roku swoją pracę w klubie zakończ dyrektor sportowy Łukasz Masłowski. Pełniący tę funkcję od marca 2022 roku współarchitekt historycznych sukcesów Żółto-Czerwownych zdecydował się na rozwiązanie umowy, korzystając z zapisów kontraktowych".
Działacze Jagiellonii próbowali namówić Masłowskiego do zmiany decyzji, ale nie udało się. Masłowski nie ogłosił jeszcze, gdzie będzie kontynuował karierę, ale wiele wskazuje, że w Widzewie Łódź, gdzie występował jako zawodnik i pracował jako dyrektor sportowy.
Wieczysta Kraków, mimo gry w dziesiątkę przez ponad połowę spotkania, potrafiła pokonać Polonię Warszawa i awansować do finału, gdzie zmierzy się z Chrobrym Głogów.
Krakowianie podeszli do baraży śmiertelnie poważnie i to mimo niepewności związanych z dalszym funkcjonowaniem klubu, w pierwszej połowie przeważali, byli lepsi, sytuację skomplikowała czerwona kartka dla Djermanovicia tuż przed przerwą. Wydawało się, że warszawianie będą kontrolować drugą połowę, ale nic takiego nie miało miejsca - owszem, Polonia doprowadziła do wyrównania, ale niedługo potem gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końcowego gwizdka.
Crystal Palace pokonał skromnie Rayo Vallecano 1-0 w finale Ligi Konferencji. Był to już drugi triumf angielskiej Premier League w tym sezonie (wcześniej Puchar Ligi Europy zdobyła Aston Villa, z naszym Cashem). Jedynego gola w finale zdobył Francuz Mateta.
Chrobry Głogów pokonał w rzutach karnych ŁKS Łódź i zameldował się w finale baraży oczekując na przeciwnika z drugiej dzisiejszej pary: Wieczysta Kraków - Polonia Warszawa.
W regulaminowym czasie gry było 1-1, dogrywka również nie przyniosła rozstrzygnięcia. Karne pierwsi zaczęli wykonywać głogowianie i od razu zaliczyli falstart - Bak nie pokonał bramkarza ŁKS. W piątej kolejce mógł łodzian do finału wprowadzić Ukrainiec Krykun, ale nie posłał piłki do siatki. Wszystko rozstrzygnęło się w następnej, szóstej kolejce - Lis trafił, Wojciechowski nie.
Selekcjoner Jan Urban ogłosił kadrę na spotkania towarzyskie: z Ukrainą (31.05, Wrocław) i Nigerią (03.06., Warszawa). Urban zdecydował się na wysłanie powołań kilku debiutantom.
Marcin Bułka (Neom SC, ARABIA SAUDYJSKA)
Kamil Grabara (VfL Wolfsburg, NIEMCY)
Mateusz Kochalski (Qarabag Agdam, AZERBEJDŻAN)
Jan Bednarek (Fc Porto, PORTUGALIA)
Tomasz Kędziora (PAOK, GRECJA)
Jakub Kiwior (Fc Porto, PORTUGALIA)
Kacper Potulski (FSV Mainz, NIEMCY)
Arkadiusz Pyrka (Fc Sankt Pauli, NIEMCY)
Przemysław Wiśniewski (Widzew Łódź)
Norbert Wojtuszek (Jagiellonia Białystok)
Oskar Wójcik (Cracovia)
Jakub Kamiński (Fc Koln, NIEMCY)
Bartosz Kapustka (Legia Warszawa)
Kacper Kozłowski (Gaziantep FK, TURCJA)
Oskar Pietuszewski (Fc Porto, PORTUGALIA)
Jakub Piotrowski (Udinese Calcio, WŁOCHY)
Filip Rózga (SK Sturm Graz, AUSTRIA)
Michał Skóraś (KAA Gent, BELGIA)
Bartosz Ślisz (Brondbyernes IF, DANIA)
Sebastian Szymański (Stade Rennais FC, FRANCJA)
Nicola Zalewski (Atalanta Bergamo, WŁOCHY)
Piotr Zieliński (Inter Mediolan, WŁOCHY)
Karol Czubak (Motor Lublin)
Robert Lewandowski (Fc Barcelona, HISZPANIA)
Karol Świderski (Panathinaikos, GRECJA)
Mateusz Żukowski (Fc Magdeburg, NIEMCY)
Działacze gdańskiej Lechii nie mogą pogodzić się ze spadkiem z Ekstraklasy. W niedzielę wystosowali komunikat, w którym poinformowali o "niezgodnej z prawem decyzji o odjęciu punktów" - chodzi o odjęcie 5 punktów przez PZPN na początku sezonu, za zaległości finansowe. Lechia będzie szukać sprawiedliwości przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie.
Działacze z Gdańska argumentują, że sportowo ich drużyna uplasowała się na 12 miejscu, a nie jak chce PZPN dopiero na 16.
Z pewnością, poza kibicami Lechii, przyszłe rozstrzygnięcie ze Szwajcarii będą śledzić kibice Piasta Gliwice, który zajął ostatnie, bezpieczne, miejsce w Ekstraklasie.
GKS Katowice wraca do europejskich pucharów po 23 latach przerwy! Katowiczanie ostatni raz grali w nich w sezonie 2003/2004, kiedy to w ramach Pucharu UEFA odpadli z Cementarnicą Skopje (przez gorszy bilans bramek na wyjeździe).
Ostatnia kolejka nie przyniosła żadnych zmian na górze tabeli. Już kolejkę wcześniej mistrzem Polski został Lech Poznań. Pozostałe drużyny obroniły swoje miejsca z 33 kolejki. Najwięcej emocji było w Szczecinie - w pewnym momencie Pogoń prowadziła 1-0, co zapewniało piąte miejsce warszawskiej Legii, ale GKS Katowice zdołał strzelić gola na wagę remisu i udziałowi w eliminacjach do Ligi Konfederacji.
Ostatecznie polską ekstraklasę w europejskich pucharach reprezentować będą:
LECH POZNAŃ i GÓRNIK ZABRZE: kwalifikacje do Ligi Mistrzów.
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK: kwalifikacje do Ligi Europy.
RAKÓW CZĘSTOCHOWA i GKS KATOWICE: kwalifikacje do Ligi Konferencji.
Na uwagę zasługuje postawa piłkarzy Bruk Betu Termalica Nieciecza w dwóch ostatnich kolejkach Ekstraklasy. Niecieczanie najpierw ograli Arkę Gdynia 3-2 pozbawiając ją szans na walkę o utrzymanie, a w ostatniej kolejce w takim samym wymiarze pokonali Lechię Gdańsk, co oznaczało również spadek rywali do I ligi.
Zespół Niecieczy spadł do I ligi już wcześniej, ale mimo to wykazał się sportową postawą i wygrał dwa ostatnie spotkania, co przyczyniło się do spadku Arki i Lechii.
Nieciecza i Arka kończą przygodę z Ekstraklasą po zaledwie sezonie, z kolei Lechia żegna się z najwyższym szczeblem rozgrywkowym po dwóch sezonach.
Na chwilę obecną (jeszcze nie wszystkie ekipy podały kadrę na mistrzostwa) 4 piłkarzy z polskiej Ekstraklasy jest pewnych wyjazdu na mistrzostwa świata 2026:
- Amir Al-Ammari (CRACOVIA) - pomocnik, Irak.
- Samed Bażdar (JAGIELLONIA BIAŁYSTOK) - napastnik, Bośnia i Hercegowina.
- Steve Kapuadi (WIDZEW ŁÓDŹ) - obrońca, Demokratyczna Republika Konga.
- Alex Poulsen (LECHIA GDAŃSK) - bramkarz, Nowa Zelandia.
Warto dodać, że szansę na wyjazd na MŚ ma jeszcze obrońca Pogoni Szczecin Hussein Ali, który znalazł się w szerokiej kadrze Iraku.
Z kolei na pewno - z powodu kontuzji - nie pojedzie na MŚ Irańczyk Ali Gholizadeh z Lecha Poznań, a do kadry DR Konga nie załapał się Afimico Pululu z Jagiellonii.
Śląsk Wrocław na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek I ligi zapewnił sobie bezpośredni awans do Ekstraklasy. Stało się tak dzięki wyjazdowemu zwycięstwu nad Polonią Bytom.
Wrocławianie powracają na najwyższy szczebel rozgrywkowy po roku przerwy.
Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek Lech Poznań został mistrzem Polski, stało się tak dzięki wyjazdowej wygranej z Radomiakiem.
Jest to już dziesiąte mistrzostwo "Kolejarza".
Robert Lewandowski poinformował, że jego przygoda z Barceloną właśnie dobiegła końca. Polski napastnik podziękował fanom za wsparcie przez cztery sezony pobytu w klubie z Katalonii za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Lewandowski spędził w Barcelonie cztery sezony okraszone trzykrotnym zdobyciem mistrzostwa Hiszpanii, raz Pucharu Króla i trzykrotnie Superpucharu. Indywidualnie wywalczył tytuł króla strzelców (w pierwszym sezonie), zdobył 119 goli i zaliczył 24 asysty.
Gdzie teraz trafi? Okaże się już w najbliższym czasie, z pewnością będziemy teraz zasypywani różnymi newsami, ale jest wielce prawdopodobne, że Lewandowski obierze tym razem inny kierunek: Stany Zjednoczone lub kraje arabskie.
Po czterech sezonach pobytu w I lidze Wisła Kraków, na dwie kolejki przed końcem sezonu, awansowała do Ekstraklasy! Wiślacy na własnym stadionie pokonali Chrobrego Głogów 2-0.
W ostatnim czasie zrobiło się głośno w Krakowie o "transferze" do Wisły Wojciecha Kwietnia, właściciela Wieczystej, która również aspirowała do gry na najwyższym szczeblu, jednak z najnowszych wieści można wywnioskować, że klub może zacząć przyszłe rozgrywki w IV lidze, a Kwiecień na całego wejdzie w projekt o nazwie "Biała Gwiazda". W niedalekiej przyszłości prawdopodobnie będziemy zasypywani informacjami o zmianach kadrowych w krakowskim klubie, bo są nieuniknione - czy zmieni się trener? kto odejdzie, kto przyjdzie?
Nie popisali się dzisiaj piłkarze Lechii Gdańsk ulegając w Radomiu 1-3. Nie dość, że 2/3 spotkania grali z przewagą jednego zawodnika (czerwona kartka dla Blasco przy stanie 0-1), to jeszcze pozwolili sobie na wbicie dwóch goli, a sami zdołali trafić zaledwie raz na 27 strzałów! Bohaterem meczu został Abdoul Tapsoba, który zanotował hat tricka.
Radomiak zgarniając komplet punktów jest już praktycznie pewny utrzymania w Ekstraklasie, z kolei Lechia ma tylko dwa punkty przewagi nad 16-tym w tabeli Widzewem Łódź. Sytuacja gdańszczan byłaby znacznie lepsza, gdyby nie kara minus 5 punktów, którą otrzymali za zaległości finansowe. Przed Lechią przynajmniej dwa ciężkie mecze, z sąsiadami w tabeli: z Widzewem (wyjazd), z Legią (dom), a w ostatniej kolejce starcie ze zdegradowanym Bruk-Betem Termalicą Nieciecza.
W rundzie wiosennej, w Gdańsku, też górą był Radomiak wygrywając 2-1.
Raków Częstochowa zwolnił wczoraj Łukasza Tomczyka, a już dzisiaj ogłosił, że nowym trenerem został Dawid Kroczek.
Nowy szkoleniowiec przed obecnym sezonem dołączył jako asystent trenera Marka Papszuna, a od początku roku pracował w dziale skautingu. W przeszłości prowadził Cracovię, był także członkiem sztabów szkoleniowych: Resovii, Sokoła Aleksandrów Łódzki i Unii Skierniewice.
Po przegranym finale Pucharu Polski działacze Rakowa Częstochowa postanowili dzień później zwolnić trenera. Łukasz Tomczyk rozstał się z częstochowskim klubem za porozumieniem stron. Szkoleniowiec pracował w Częstochowie od 22 grudnia 2025 roku, kiedy to przyszedł z I-ligowej Polonii Bytom.
Klub opublikował dzisiaj specjalne oświadczenie, w którym wyjaśnia, że decyzja o zakończeniu współpracy z trenerem Tomczykiem nie nastąpiła tylko po porażce w finale PP, ale po szerszej analizie sytuacji sportowej pierwszej drużyny oraz że potrzebny jest nowy impuls oraz inne spojrzenie na dalszy rozwój zespołu. Jednocześnie podano, że nazwisko nowego szkoleniowca zostanie ogłoszone jutro.
Prawdopodobnie Raków zdecyduje się na opcję błyskawiczną i rolę trenera powierzy Dawidowi Szulczkowi, który w styczniu 2026 roku dołączył do sztabu Tomczyka. Szulczek prowadził już drużynę w Ekstraklasie - Wartę Poznań. W kuluarach mówi się, że ten szkoleniowiec idealnie wpisuje się w profil trenera, jakiego szuka właściciel Rakowa, Michał Świerczewski. Inną szybką opcją jest Łukasz Ocimek, inny członek sztabu szkoleniowego, który również wrócił do klubu zimą 2026 roku.
Dzisiaj poznaliśmy pierwszego spadkowicza, po wysokiej porażce 1-5 z GKS Katowice okazał się nim zespół Bruk-Bet Termalica Nieciecza.
Drużyna z doliny Dunajca zaliczyła spadek zaledwie po jednosezonowym epizodzie w Ekstraklasie. W sumie Nieciecza występowała na najwyższym szczeblu przez pięć sezonów (2015/2016 - 2017/2018, 2021/2022 i 2025/2026). Największym sukcesem klubu jest zajęcie 8 miejsca w sezonie 2016/2017.
Górnik Zabrze pokonał w finale Pucharu Polski Raków Częstochowa 2-0. Zabrzanie zdobyli to trofeum po raz siódmy w historii, ale musieli czekać na tą chwilę aż 54 lata! W nagrodę klub z Górnego Śląska zagra w Lidze Europy, od trzeciej rundy eliminacyjnej.
Gole: Massimo 32, Chłań 65.
Po przegranym meczu ze Szwecją, który wykluczył nas z udziału w tegorocznych mistrzostwach świata, prezes PZPN Cezary Kulesza ogłosił, że przedłużona zostaje umowa z Janem Urbanem.
Decyzja jest słuszna, bo reprezentacja gra wyraźnie lepiej - w końcu do finału barażu ze Szwecją Polska pod wodzą Urbana wygrała pięć spotkań i dwa zremisowała. Pozostaje niedosyt, bo wszyscy widzieliśmy, że ze Szwecją Polacy zaprezentowali się korzystnie, ale tylko w ofensywie, natychmiastowej poprawy wymaga gra formacji defensywnej - przez błędy w obronie nie jedziemy na mundial.
Selekcjoner Urban będzie miał przed sobą całe najbliższe eliminacje, nie będzie musiał nadrabiać zaległości i to będzie prawdziwa weryfikacja jego pracy. Poprawa gry defensywnej jest nieunikniona, nie może być tak, że gramy naprawdę fajnie w środku pola i pod bramką rywala, ale wszystko jest psute przez defensywę. Urban ze swoim sztabem musi zastanowić się czy obecni defensorzy zagwarantują mu lepszy poziom czy też musi od nowa układać tą formację. Jakieś zmiany z pewnością muszą nastąpić. Z drugiej strony dwóch naszych etatowych stoperów z portugalskiego Porto zbiera w klubie znakomite recenzje, więc dlaczego w kadrze prezentują się słabiej? Urban musi coś z tym zrobić, żebyśmy w przyszłości nie przegrywali tak frajersko takich spotkań jak ten ze Szwecją. Jedno z kolejnych pytań to Nicola Zalewski, który jest rewelacyjny z przodu (we wtorkowym barażu: gol i asysta), ale nie sprawdza się w defensywie (zawinił przy golu Szwedów na 1-2 - faul blisko pola karnego, a także nie popisał się przy bramce rywali na 2-3).
Reprezentacja Polski uległa w finale baraży Szwecji 2-3 (1-2) i nie zagra w tegorocznych mistrzostwach świata, które odbędą się na stadionach Ameryki Północnej (USA, Meksyk i Kanada). Żal straconej szansy, zwłaszcza że nie była to Szwecja nie do przejścia, długimi momentami byliśmy drużyną lepszą. Jednak błędy w obronie sprawiły, że to Skandynawowie polecą niedługo za ocean.
Selekcjoner Jan Urban zdecydował się wystawić na Szwecję następującą jedenastkę:
GRABARA - WIŚNIEWSKI, BEDNAREK, KIWIOR - CASH, SZYMAŃSKI, ZIELIŃSKI, ZALEWSKI - KAMIŃSKI, ŚWIDERSKI - LEWANDOWSKI.
W porównaniu do półfinału baraży z Albanią z pierwszej "11" wyleciało trzech piłkarzy: Kędziora, Rózga i Skóraś, awansowali do niej: Świderski, Wiśniewski i Zalewski.
Wzorem innych redakcji postanowiliśmy pokusić się o podanie przypuszczalnego składu na mecz ze Szwecją. Prognozujemy, że Jan Urban nie będzie chciał eksperymentować w tak ważnym spotkaniu - wygrany zagra na mistrzostwach świata, które odbędą się jeszcze w tym roku w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Dlatego, w porównaniu do meczu z Albanią, prognozujemy tylko dwie zmiany: Rózgę zastąpi Zalewski, a Skórasia Moder.
Zbigniew Boniek postanowił podać swój wyjściowy skład na Szwecję. W porównaniu z meczem przeciw Albanii wymienił tylko jednego gracza - Rózgę zastąpił Zalewskim.
Polacy mają fatalny bilans spotkań ze Szwedami. Mierzyliśmy się z nimi 28-krotnie: 9 zwycięstw - 4 remisy - 15 porażek, bilans bramkowy: 41-59. Ostatni raz w Szwecji potrafiliśmy wygrać prawie sto lat temu, w... 1930 roku! Po tym okresie tylko dwukrotnie zdołaliśmy zremisować, reszta to porażki.
Szwedzi już nie są, co prawda, taką mocną drużyną jak w poprzednich latach - można nawet śmiało stwierdzić, że są w kryzysie lub dopiero powoli z niego wychodzą, ale absolutnie nie wolno ich lekceważyć, Skandynawowie zawsze prezentowali się solidnie i grali do końca. W 2022 roku mierzyliśmy się z nimi w barażach do mistrzostw świata i zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza zdołał ich wyeliminować pokonując 2-0, po dwóch golach Lewandowskiego. Był to jednak z pewnością inny i raczej słabszy zespół szwedzki od obecnego, a dodatkowo mieliśmy atut własnego boiska po swojej stronie.
Dość szczęśliwa wygrana z Albanią wlała w polskie serca sporo niepokoju co do przyszłego starcia w Szwecji, zwłaszcza że nasi wtorkowi rywale do finału barażu awansowali znacznie pewniej. Niepokoić może słabsza dyspozycja przynajmniej kilku naszych graczy, zwłaszcza z linii defensywnej. Z pewnością cieszy fakt powrotu do składu Zalewskiego.
Czeka nas twarda walka o awans do mistrzostw świata, nikomu nie może zadrżeć noga, oby też nie przydarzyła podobna wpadka jak Bednarkowi, bo może to być strata nie do odrobienia. Kibicom pozostaje wierzyć, że nasi w pełni zmobilizują się na to starcie, że będą walczyć o każdy metr boiska i po końcowym gwizdku to my będziemy cieszyć się z awansu.
Polska zmierzy się na wyjeździe ze Szwecją w finale jednej z trzech ścieżek barażowych. Polacy pokonali 2-1 Albanię, Szwedzi uporali się 3-1 z Ukraińcami. A jak wyglądało to w innych parach barażowych?
TURCJA - RUMUNIA 1-0
CZECHY - IRLANDIA 2-2, karne 4-3
DANIA - MACEDONIA PÓŁNOCNA 4-0
SŁOWACJA - KOSOWO 3-4
WLOCHY - IRLANDIA PÓŁNOCNA 2-0
WALIA - BOŚNIA i HERCEGOWINA 1-1, karne 2-4
BOŚNIA i HERCEGOWINA - WŁOCHY
CZECHY - DANIA
SZWECJA - POLSKA
KOSOWO - TURCJA
Zwycięzcy spotkań uzyskają awans do mistrzostw świata.
Reprezentacja Polski zdołała pokonać Albanię i zameldować się w finale baraży, gdzie we wtorek zmierzy się ze Szwecją. Skandynawowie bez większych problemów pokonali Ukrainę 3-1, po hattricku Gyokeresa.
Polacy zaczęli dobrze, spychając piłkarzy z Bałkanów na ich połowę, ale nie zamienili przewagi na bramkę. Z czasem gra się wyrównała i Albańczycy coraz śmielej wychodzili z kontratakami. W końcówce pierwszej połowy fatalnie skiksował Bednarek, piłka dotarła do rywala, który pewnie pokonał Grabarę.
Po zmianie stron Polacy dążyli do wyrównania, co udało im się w 63 minuci, kiedy to po centrze Szymańskiego z kornera Lewandowski głową pokonał bramkarza. W 73 minucie Szymański ponownie wystąpił w roli asystenta, a na listę strzelców wpisał się Zieliński strzałem zza pola karnego. Albańczycy wcześniej i później mieli swoje szanse, m.in. w 71 minucie Polaków uratował Grabara w sytuacji jeden na jeden z Albańczykiem.
W finale baraży zmierzymy się na wyjeździe ze Szwecją i będzie to jeszcze trudniejsze zadanie. Polacy by marzyć o awansie na mistrzostwa świata nie mogą liczyć wyłącznie na szczęście, ale muszą poprawić przede wszystkim grę obronną - nie tylko Bednarek nie może zapisać spotkania z Albanią do udanych - koledzy z defensywy: Cash, Kędziora i Kiwior nie zagrali bowiem na miarę swoich możliwości. W innych formacjach też były uchybienia, nawet lider Zieliński nie zaprezentował swojego normalnego poziomu, ale jego ocenę podnosi strzelony gol. Podobnie jak u Lewandowskiego, który miał jedną wyborną sytuację i ją wykorzystał. Debiut Pietuszewskiego nie był może spektakularny, ale młody gracz Porto pokazał się w kilku akcjach z dobrej strony.
Podsumowując - niemal do każdego uczestnika meczu z Albanią można się mniej lub bardziej doczepić, więc pozostaje nadzieja, że jak każdy się trochę poprawi to pokonamy Szwedów.. Nie musi być tak brawurowo jak w 1610 roku pod Kircholmem, gdzie polska husaria pod dowództwem hetmana Jana Karola Chodkiewicza rozniosła przeważające siły szwedzkie w pył - we wtorek wystarczy, że strzelimy o tą jedną bramkę więcej.
POLSKA - ALBANIA 2-1 (0-1)
KADRA POLSKI NA BARAŻE DO MISTRZOSTW ŚWIATA
Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban wybrał kadrę na zbliżające się mecze barażowe do MŚ. 26 marca Polacy zmierzą się z Albanią (półfinał baraży), a 31 marca zagrają w finale baraży lub w meczu towarzyskim ze Szwecją lub Ukrainą (w Solnie lub Walencji).
BRAMKARZE:
Bartłomiej Drągowski (Widzew Łódź)
Kamil Grabara (Wolfsburg, Niemcy)
Mateusz Kochalski (Qarabag Agdam, Azerbejdżan)
Bartosz Mrozek (Lech Poznań)
OBROŃCY:
Jan Bednarek (Porto, Portugalia)
Bartosz Bereszyński (Palermo, Włochy)
Matty Cash (Aston Villa, Anglia)
Tomasz Kędziora (PAOK, Grecja)
Jakub Kiwior (Porto, Portugalia)
Arkadiusz Pyrka (Sankt Pauli, Niemcy)
Przemysław Wiśniewski (Widzew)
Jan Ziółkowski (Roma, Włochy)
POMOCNICY:
Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin)
Jakub Kamiński (Koln, Niemcy)
Jakub Moder (Feyenoord, Holandia)
Oskar Pietuszewski (Porto, Portugalia)
Filip Rózga (Sturm, Austria)
Michał Skóraś (Gent, Belgia)
Bartosz Slisz (Brondbyernes, Dania)
Sebastian Szymański (Rennes, Francja)
Nicola Zalewski (Atalanta, Włochy)
Piotr Zieliński (Inter Mediolan, Włochy)
NAPASTNICY:
Robert Lewandowski (Barcelona, Hiszpania)
Krzysztof Piątek (Al-Duhail, Katar)
Karol Świderski (Panathinaikos, Grecja)
Nie samą piłką człowiek żyje, zachęcam do lektury:
Na zaprzyjaźnionym blogu limmberro.blogspot.com publikowana jest ciekawa powieść historyczna "Epopeja słowiańska: Czas topora i płużnego ostrza" w częściach (za darmo). Akcja powieści dzieje się w VI wieku na obecnych ziemiach polskich i pokazuje początki Słowian na tych terenach, a w tle pozostałości ludów germańskich i krwiożerczy Awarowie.
Pora na podsumowanie pierwszych dwóch wiosennych kolejek Ekstraklasy. Jagiellonia zgarnęła komplet punktów i coraz pewniej usadawia się w fotelu lidera, z kolei totalnie rozczarował napompowany milionami euro łódzki Widzew - 0 pkt, nie popisały się także: Legia Warszawa, Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa - wszystkie po 1 pkt.
Białostocka Jagiellonia odniosła dwa bardzo pewne zwycięstwa i wobec straty punktów przez Górnik Zabrze i Wisłę Płock otwiera ligową tabelę, należy też dodać, że podopieczni trenera Adriana Siemieńca mają w zanadrzu jeden mecz zaległy. Poza Dumą Podlasia komplet punktów wywalczył też GKS Katowice. Tyle samo punktów zgromadził również Piast Gliwice, ale potrzebował jednego meczu więcej (zaległe).
Widzew - jako jedyna drużyna - wiosną nie zainkasowała jeszcze punktów (porażki właśnie z Jagą i GKS). Na łodzian kibice polskiej piłki nożnej spoglądają teraz przez pryzmat wydawanych bardzo dużych pieniędzy - sam Bukari kosztował ponad 5 milionów euro! Póki co efektów brak - ani punktów, ani dobrej gry. Dla kontrastu wystarczy porównać transfery i efekty Widzewa i Jagiellonii - działacze Widzewa muszą chyba prosić o korepetycje u swoich białostockich odpowiedników odnośnie rozsądnego budowania zespołu.
Rozczarowała warszawska Legia - tylko 1 punkt zdobyty. Samo ściągnięcie trenera Marka Papszuna nie rozwiązało jeszcze problemów stołecznego klubu. Poprzedni klub Papszuna również zawiódł w pierwszych wiosennych meczach - Raków zdobył tyle samo punktów. Słabo wyszła także szczecińska Pogoń. Z wymienionej trójki najwyżej w tabeli są częstochowianie - 6 miejsce, ze stratą 5 punktów do lidera, Legia zajmuje miejsce trzecie od końca, ze stratą 2 pkt do bezpiecznego miejsca, a Pogoń jest tylko dwie lokaty nad strefą spadkową z przewagą zaledwie 2 pkt. No i wspomniany wcześniej Widzew bezpośrednio sąsiaduje z warszawianami - 17 miejsce i tyle samo punktów.
Nie sposób nie wspomnieć o poznańskim Lechu, który w rundzie rewanżowej rozegrał trzy spotkania, ale również nie zachwycił - 1 wygrana i 2 porażki, czyli w efekcie bilans tylko trochę lepszy od wyżej wymienionych, ale niezbyt chwalebny jeżeli chodzi o aktualnego mistrza kraju.
To były dopiero pierwsze wiosenne kolejki, za wcześnie na wyciąganie daleko idących wniosków, ale kibice mogą być albo zadowoleni albo zaniepokojeni, w zależności od swoich sympatii.
Jagiellonia Białystok po udanym poprzednim sezonie - 3 miejsce w lidze i ćwierćfinał w Lidze Konferencji - przeżyła wielką rewolucję kadrową. Zapowiadało się co prawda jeszcze gorzej, ale ostatecznie w klubie został Abramowicz i Pululu. Mimo wszystko jednak dyrektor Łukasz Masłowski dwoił się i troił, żeby uzupełnić skład i żeby to nie były właśnie uzupełnienia, ale wzmocnienia. Nie do końca sztuka ta się udała, ale ostatecznie Jaga w lidze uplasowała się w czołówce i na wiosnę wciąż uczestniczyć będzie w europejskich pucharach.
W przerwie zimowej pewne jest niemal w stu procentach odejście Pululu, który nie zamierza przedłużyć kontraktu z podlaskim klubem, ale i na innych pozycjach: młodego Pietuszewskiego chce pół Europy, być może odejdzie bramkarz Abramowicz, ale prawdziwym hitem może być zmiana otoczenia przez samego szkoleniowca Adriana Siemieńca! W ostatnich dniach pojawiły się pogłoski o dużym zainteresowaniu trenerem Jagi ze strony klubów belgijskich!
Jeżeli by doszło do tego ostatniego to będzie to prawdziwy cios dla Dumy Podlasia. Z całym szacunkiem dla wcześniej wymienionych Siemieńca nie będzie tak łatwo zastąpić! Pululu i tak już trochę gra na pół gwizdka myślami będąc gdzie indziej, Abramowicz doczekał się godnego następcy - Piekutowskiego, który udanie zastępował go już podczas kontuzji, a na Pietuszewskiego białostoczanie po prostu nie będą w stanie zatrzymać, gdy pół Europy napiera, żeby mieć go u siebie, a przede wszystkim to bardzo duże pieniądze dla klubu, które trzeba będzie mądrze zainwestować, żeby - po pierwsze utrzymać się na szczycie ligi, po drugie mieć fundusze, żeby dalej wychowywać takie perełki i zarabiać.
Kibice z wielkim zaciekawieniem obserwować będą jak poradzi sobie Jaga już na wiosnę, kto będzie ją prowadził i kto reprezentował... Będzie to też czas rezygnacji z kilku wcześniejszych niewypałów, ale przede wszystkim czas na znalezienie godnych następców. Jedno jest pewne - dyrektor Masłowski nie będzie się nudził.
Jeszcze niedawno wydawało się, że utalentowany zawodnik Jagiellonii Białystok Oskar Pietuszewski trafi do Fc Porto. Wydaje się, że za dużo w Polsce mówiło się, że to jest najlepszy wybór dla młodego gracza - że to jest klub w którym nie przepadnie, ale właśnie rozwinie skrzydła, że trafi pod opiekę dwóch doświadczonych piłkarzy rodaków (Bednarek i Kiwior). W Portugalii takie głosy nie mogły przejść bez echa...
Po Nowym Roku gruchnęła wieść, że negocjacje między białostockim klubem a Portugalczykami nie idą tak jak powinny. Być może działacze Porto byli już tak pewni, że postanowili obniżyć cenę? Czy może po prostu od początku zamierzali zapłacić znacznie mniej niż oczekiwano na Podlasiu?
Ostatnie wieści są takie, że Jagiellonia oczekuje 11 milionów euro, wcześniej docierały sygnały, że Portugalczycy chcą zapłacić znacznie mniej niż 10 milionów. Być może Jaga byłaby skłonna zejść z ceny do okolic 10 mln, ale nie wiadomo ile tak naprawdę chciało i ile teraz chce zapłacić Porto.
Co zrobi teraz Jaga? Czy osiągnie jakieś porozumienie z Portugalczykami i obniży cenę, czy z kolei Porto będzie tak zdeterminowane, że trochę więcej dopłaci? Trudno powiedzieć jak to się skończy. Wiadomo, że Pietuszewskiego chce zatrudnić nie tylko słynny portugalski klub, ale cała masa klubów z Europy, ale kogo tak naprawdę stać na wyłożenie minimum 10 milionów za gracza obiecującego, ale wciąż nieopierzonego? Wiadomo, że po odpowiednim oszlifowaniu Polak mógłby być w przyszłości warty kilka razy więcej, ale to zawsze ryzyko. I tu dochodzimy do wniosków, które już padały na korzyść Porto, że Pietuszewski mógłby przepaść albo nie rozwijać się prawidłowo w takim klubach jak Manchester City czy Bayern. To jednak tylko przypuszczenia, pesymiści obawiają się, że Polak zostałby od razu wysłany na wypożyczenie do słabszego klubu, ale prawdopodobnie i tak grającego w lepszej lidze od naszej Ekstraklasy.
Póki co nie pozostaje nam nic innego jak śledzić losy negocjacji z Porto lub z innym klubem zagranicznym.