Paragwajczycy utrudniali Francuzom grę w piłkę nożną wszelkimi możliwymi sposobami, nawiązując do słynnego catenaccio. Do objęcia prowadzenia przez piłkarzy Didiera Deschampsa Paragwaj zachowywał pozory, potem już były jawne prowokacje i polowanie na kości przeciwnika. Skandalicznie prowadzenie meczu przez sędziego z Uzbekistanu, który swoim brakiem reakcji dawał praktycznie pozwolenie na takie działania - zero żółtych kartek dla Paragwajczyków. Nie dziwi fakt, że selekcjoner Francuzów realnie zaczął obawiać się o zdrowie swoich zawodników. Paragwajczycy wyznawali bowiem zasadę, że piłka może ich minąć, a zawodnik nie, dodatkowo od momentu straty gola niemal całkowicie rozsypała się im taktyka - nie za bardzo wiedzieli jak doprowadzić do wyrównania, stąd wkradła się nerwowość i frustracja.
Jedyny gol meczu padł w 70 minucie, wprowadzony kilka minut wcześniej na boisko Doue zdecydował się na drybling w polu karnym, został sfaulowany przez jednego z rywali, a Mbappe wykorzystując pewnie "jedenastkę" dogonił w klasyfikacji strzelców Lionela Messiego (jeden mecz rozegrany mniej), obaj mają po 7 trafień.
W 1/8 finału Francja zmierzy się z Marokiem, który na szczęście prezentuje odmienny styl gry od paragwajskiego.
E tam francuskie panienki trochę twardszej gry i płaczą
OdpowiedzUsuń