Anglicy pokazali za mało, żeby pokonać walecznych i ambitnych Duńczyków. W 18 minucie Kristiansen zagapił się, co wykorzystał Walker i po dograniu w pole karne Kane wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Od straty gola coś zmieniło się w grze Duńczyków, którzy w 34 minucie wyrównali po wspaniałym strzale Hjulmanda z dystansu. Do końca meczu obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, ale znacznie lepiej prezentowali się Duńczycy i jeśli zwycięstwo przyznawałoby się wrażenie to otrzymaliby je piłkarze z Kopenhagi i okolic. Anglia nie była dzisiaj drużyną, popełniła zbyt wiele prostych błędów jakie po prostu nie przystoją zespołowi tej klasy.
Epopeja słowiańska - Czas topora i płużnego ostrza (część 6)
-
Mgła na bagnach Lędzian zrobiła się gęsta jak śmietana, a ołowiane niebo
zdawało się dotykać czubków obumarłych wierzb. Ostatni wóz Batymira z
głośnym ml...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz