Moja lista blogów

Polecany post

Mundial 2026 - Statystyka: Wpływ posiadania piłki na wynik

Przyjrzyjmy się jaki wpływ - na tych mistrzostwach świata - miało posiadanie piłki na wynik. Wiadomo ogólnie, że im częściej drużyna jest w ...

par

piątek, 27 marca 2026

Reprezentacja - Fatalny bilans ze Szwecją

Polacy mają fatalny bilans spotkań ze Szwedami. Mierzyliśmy się z nimi 28-krotnie: 9 zwycięstw - 4 remisy - 15 porażek, bilans bramkowy: 41-59. Ostatni raz w Szwecji potrafiliśmy wygrać prawie sto lat temu, w... 1930 roku! Po tym okresie tylko dwukrotnie zdołaliśmy zremisować, reszta to porażki. 

Szwedzi już nie są, co prawda, taką mocną drużyną jak w poprzednich latach - można nawet śmiało stwierdzić, że są w kryzysie lub dopiero powoli z niego wychodzą, ale absolutnie nie wolno ich lekceważyć, Skandynawowie zawsze prezentowali się solidnie i grali do końca. W 2022 roku mierzyliśmy się z nimi w barażach do mistrzostw świata i zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza zdołał ich wyeliminować pokonując 2-0, po dwóch golach Lewandowskiego. Był to jednak z pewnością inny i raczej słabszy zespół szwedzki od obecnego, a dodatkowo mieliśmy atut własnego boiska po swojej stronie.

Dość szczęśliwa wygrana z Albanią wlała w polskie serca sporo niepokoju co do przyszłego starcia w Szwecji, zwłaszcza że nasi wtorkowi rywale do finału barażu awansowali znacznie pewniej. Niepokoić może słabsza dyspozycja przynajmniej kilku naszych graczy, zwłaszcza z linii defensywnej. Z pewnością cieszy fakt powrotu do składu Zalewskiego. 

Czeka nas twarda walka o awans do mistrzostw świata, nikomu nie może zadrżeć noga, oby też nie przydarzyła podobna wpadka jak Bednarkowi, bo może to być strata nie do odrobienia. Kibicom pozostaje wierzyć, że nasi w pełni zmobilizują się na to starcie, że będą walczyć o każdy metr boiska i po końcowym gwizdku to my będziemy cieszyć się z awansu.

Baraże - Finaliści

Polska zmierzy się na wyjeździe ze Szwecją w finale jednej z trzech ścieżek barażowych. Polacy pokonali 2-1 Albanię, Szwedzi uporali się 3-1 z Ukraińcami. A jak wyglądało to w innych parach barażowych?

TURCJA - RUMUNIA 1-0

CZECHY - IRLANDIA 2-2, karne 4-3

DANIA - MACEDONIA PÓŁNOCNA 4-0

SŁOWACJA - KOSOWO 3-4

WLOCHY - IRLANDIA PÓŁNOCNA 2-0

WALIA - BOŚNIA i HERCEGOWINA 1-1, karne 2-4


PARY FINAŁOWE (wszystkie mecze w najbliższy wtorek o 20:45)

BOŚNIA i HERCEGOWINA - WŁOCHY

CZECHY - DANIA

SZWECJA - POLSKA

KOSOWO - TURCJA


Zwycięzcy spotkań uzyskają awans do mistrzostw świata.



Reprezentacja - Pierwszy krok zrobiony

Reprezentacja Polski zdołała pokonać Albanię i zameldować się w finale baraży, gdzie we wtorek zmierzy się ze Szwecją. Skandynawowie bez większych problemów pokonali Ukrainę 3-1, po hattricku Gyokeresa.

Polacy zaczęli dobrze, spychając piłkarzy z Bałkanów na ich połowę, ale nie zamienili przewagi na bramkę. Z czasem gra się wyrównała i Albańczycy coraz śmielej wychodzili z kontratakami. W końcówce pierwszej połowy fatalnie skiksował Bednarek, piłka dotarła do rywala, który pewnie pokonał Grabarę.

Po zmianie stron Polacy dążyli do wyrównania, co udało im się w 63 minuci, kiedy to po centrze Szymańskiego z kornera Lewandowski głową pokonał bramkarza. W 73 minucie Szymański ponownie wystąpił w roli asystenta, a na listę strzelców wpisał się Zieliński strzałem zza pola karnego. Albańczycy wcześniej i później mieli swoje szanse, m.in. w 71 minucie Polaków uratował Grabara w sytuacji jeden na jeden z Albańczykiem. 

W finale baraży zmierzymy się na wyjeździe ze Szwecją i będzie to jeszcze trudniejsze zadanie. Polacy by marzyć o awansie na mistrzostwa świata nie mogą liczyć wyłącznie na szczęście, ale muszą poprawić przede wszystkim grę obronną - nie tylko Bednarek nie może zapisać spotkania z Albanią do udanych - koledzy z defensywy: Cash, Kędziora i Kiwior nie zagrali bowiem na miarę swoich możliwości. W innych formacjach też były uchybienia, nawet lider Zieliński nie zaprezentował swojego normalnego poziomu, ale jego ocenę podnosi strzelony gol. Podobnie jak u Lewandowskiego, który miał jedną wyborną  sytuację i ją wykorzystał. Debiut Pietuszewskiego nie był może spektakularny, ale młody gracz Porto pokazał się w kilku akcjach z dobrej strony.

Podsumowując - niemal do każdego uczestnika meczu z Albanią można się mniej lub bardziej doczepić, więc pozostaje nadzieja, że jak każdy się trochę poprawi to pokonamy Szwedów.. Nie musi być tak brawurowo jak w 1610 roku pod Kircholmem, gdzie polska husaria pod dowództwem hetmana Jana Karola Chodkiewicza rozniosła przeważające siły szwedzkie w pył - we wtorek wystarczy, że strzelimy o tą jedną bramkę więcej.

POLSKA - ALBANIA 2-1 (0-1) 

GOLE: Lewandowski 63, Zieliński 73 - Hoxha 42.

SKŁAD POLSKI: Grabara - Cash, Kędziora (62 Świderski), Bednarek, Kiwior, Skóraś - Rózga (46 Pietuszewski), Szymański, Zieliński (81 Moder) - Kamiński (90 Pyrka), Lewandowski (90 Slisz).

piątek, 20 marca 2026

REPREZENTACJA - POWOŁANIA NA BARAŻE

 KADRA POLSKI NA BARAŻE DO MISTRZOSTW ŚWIATA


Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban wybrał kadrę na zbliżające się mecze barażowe do MŚ. 26 marca Polacy zmierzą się z Albanią (półfinał baraży), a 31 marca zagrają w finale baraży lub w meczu towarzyskim ze Szwecją lub Ukrainą (w Solnie lub Walencji).


BRAMKARZE:

Bartłomiej Drągowski (Widzew Łódź)

Kamil Grabara (Wolfsburg, Niemcy)

Mateusz Kochalski (Qarabag Agdam, Azerbejdżan)

Bartosz Mrozek (Lech Poznań)

OBROŃCY:

Jan Bednarek (Porto, Portugalia)

Bartosz Bereszyński (Palermo, Włochy)

Matty Cash (Aston Villa, Anglia)

Tomasz Kędziora (PAOK, Grecja)

Jakub Kiwior (Porto, Portugalia)

Arkadiusz Pyrka (Sankt Pauli, Niemcy)

Przemysław Wiśniewski (Widzew)

Jan Ziółkowski (Roma, Włochy)

POMOCNICY:

Kamil Grosicki (Pogoń Szczecin)

Jakub Kamiński (Koln, Niemcy)

Jakub Moder (Feyenoord, Holandia)

Oskar Pietuszewski (Porto, Portugalia)

Filip Rózga (Sturm, Austria)

Michał Skóraś (Gent, Belgia)

Bartosz Slisz (Brondbyernes, Dania)

Sebastian Szymański (Rennes, Francja)

Nicola Zalewski (Atalanta, Włochy)

Piotr Zieliński (Inter Mediolan, Włochy)

NAPASTNICY:

Robert Lewandowski (Barcelona, Hiszpania)

Krzysztof Piątek (Al-Duhail, Katar)

Karol Świderski (Panathinaikos, Grecja)

poniedziałek, 16 lutego 2026

Epopeja słowiańska - Czas topora i płużnego ostrza

Nie samą piłką człowiek żyje, zachęcam do lektury:

Na zaprzyjaźnionym blogu limmberro.blogspot.com publikowana jest ciekawa powieść historyczna "Epopeja słowiańska: Czas topora i płużnego ostrza" w częściach (za darmo). Akcja powieści dzieje się w VI wieku na obecnych ziemiach polskich i pokazuje początki Słowian na tych terenach, a w tle pozostałości ludów germańskich i krwiożerczy Awarowie.







wtorek, 10 lutego 2026

Ekstraklasa - Pieniądze to nie wszystko

Pora na podsumowanie pierwszych dwóch wiosennych kolejek Ekstraklasy. Jagiellonia zgarnęła komplet punktów i coraz pewniej usadawia się w fotelu lidera, z kolei totalnie rozczarował napompowany milionami euro łódzki Widzew - 0 pkt, nie popisały się także: Legia Warszawa, Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa - wszystkie po 1 pkt.

Białostocka Jagiellonia odniosła dwa bardzo pewne zwycięstwa i wobec straty punktów przez Górnik Zabrze i Wisłę Płock otwiera ligową tabelę, należy też dodać, że podopieczni trenera Adriana Siemieńca mają w zanadrzu jeden mecz zaległy. Poza Dumą Podlasia komplet punktów wywalczył też GKS Katowice. Tyle samo punktów zgromadził również Piast Gliwice, ale potrzebował jednego meczu więcej (zaległe).

Widzew - jako jedyna drużyna - wiosną nie zainkasowała jeszcze punktów (porażki właśnie z Jagą i GKS). Na łodzian kibice polskiej piłki nożnej spoglądają teraz przez pryzmat wydawanych bardzo dużych pieniędzy - sam Bukari kosztował ponad 5 milionów euro! Póki co efektów brak - ani punktów, ani dobrej gry. Dla kontrastu wystarczy porównać transfery i efekty Widzewa i Jagiellonii - działacze Widzewa muszą chyba prosić o korepetycje u swoich białostockich odpowiedników odnośnie rozsądnego budowania zespołu.

Rozczarowała warszawska Legia - tylko 1 punkt zdobyty. Samo ściągnięcie trenera Marka Papszuna nie rozwiązało jeszcze problemów stołecznego klubu. Poprzedni klub Papszuna również zawiódł w pierwszych wiosennych meczach - Raków zdobył tyle samo punktów. Słabo wyszła także szczecińska Pogoń. Z wymienionej trójki najwyżej w tabeli są częstochowianie - 6 miejsce, ze stratą 5 punktów do lidera, Legia zajmuje miejsce trzecie od końca, ze stratą 2 pkt do bezpiecznego miejsca, a Pogoń jest tylko dwie lokaty nad strefą spadkową z przewagą zaledwie 2 pkt. No i wspomniany wcześniej Widzew bezpośrednio sąsiaduje z warszawianami - 17 miejsce i tyle samo punktów.

Nie sposób nie wspomnieć o poznańskim Lechu, który w rundzie rewanżowej rozegrał trzy spotkania, ale również nie zachwycił - 1 wygrana i 2 porażki, czyli w efekcie bilans tylko trochę lepszy od wyżej wymienionych, ale niezbyt chwalebny jeżeli chodzi o aktualnego mistrza kraju.

To były dopiero pierwsze wiosenne kolejki, za wcześnie  na wyciąganie daleko idących wniosków, ale kibice mogą być albo zadowoleni albo zaniepokojeni, w zależności od swoich sympatii.

 

środa, 7 stycznia 2026

Ekstraklasa - Pietuszewski w Porto

Oskar Pietuszewski podpisał umowę z portugalskim Fc Porto, Jagiellonia Białystok otrzyma za swojego zawodnika około 10 milionów euro (z uwzględnieniem bonusów). Dodatkowo białostoczanie zagwarantowali sobie 10% od sumy kolejnego transferu.

Portugalczycy wpisali w umowę olbrzymią sumę odstępnego - 60 mln euro. Młody Polak przebywa od pewnego czasu w Portugalii i w najbliższym czasie oczekiwany jest jego debiut w nowym klubie.

piątek, 2 stycznia 2026

Ekstraklasa - Kolejna wielka wyprzedaż w Jadze?

Jagiellonia Białystok po udanym poprzednim sezonie - 3 miejsce w lidze i ćwierćfinał w Lidze Konferencji - przeżyła wielką rewolucję kadrową. Zapowiadało się co prawda jeszcze gorzej, ale ostatecznie w klubie został Abramowicz i Pululu. Mimo wszystko jednak dyrektor Łukasz Masłowski dwoił się i troił, żeby uzupełnić skład i żeby to nie były właśnie uzupełnienia, ale wzmocnienia. Nie do końca sztuka ta się udała, ale ostatecznie Jaga w lidze uplasowała się w czołówce i na wiosnę wciąż uczestniczyć będzie w europejskich pucharach.

W przerwie zimowej pewne jest niemal w stu procentach odejście Pululu, który nie zamierza przedłużyć kontraktu z podlaskim klubem, ale i na innych pozycjach: młodego Pietuszewskiego chce pół Europy, być może odejdzie bramkarz Abramowicz, ale prawdziwym hitem może być zmiana otoczenia przez samego szkoleniowca Adriana Siemieńca! W ostatnich dniach pojawiły się pogłoski o dużym zainteresowaniu trenerem Jagi ze strony klubów belgijskich!

Jeżeli by doszło do tego ostatniego to będzie to prawdziwy cios dla Dumy Podlasia. Z całym szacunkiem dla wcześniej wymienionych Siemieńca nie będzie tak łatwo zastąpić! Pululu i tak już trochę gra na pół gwizdka myślami będąc gdzie indziej, Abramowicz doczekał się godnego następcy - Piekutowskiego, który udanie zastępował go już podczas kontuzji, a na Pietuszewskiego białostoczanie po prostu nie będą w stanie zatrzymać, gdy pół Europy napiera, żeby mieć go u siebie, a przede wszystkim to bardzo duże pieniądze dla klubu, które trzeba będzie mądrze zainwestować, żeby - po pierwsze utrzymać się na szczycie ligi, po drugie mieć fundusze, żeby dalej wychowywać takie perełki i zarabiać.

Kibice z wielkim zaciekawieniem obserwować będą jak poradzi sobie Jaga już na wiosnę, kto będzie ją prowadził i kto reprezentował... Będzie to też czas rezygnacji z kilku wcześniejszych niewypałów, ale przede wszystkim czas na znalezienie godnych następców. Jedno jest pewne - dyrektor Masłowski nie będzie się nudził.


Ekstraklasa - Pietuszewski jednak nie w Porto?

Jeszcze niedawno wydawało się, że utalentowany zawodnik Jagiellonii Białystok Oskar Pietuszewski trafi do Fc Porto. Wydaje się, że za dużo w Polsce mówiło się, że to jest najlepszy wybór dla młodego gracza - że to jest klub w którym nie przepadnie, ale właśnie rozwinie skrzydła, że trafi pod opiekę dwóch doświadczonych piłkarzy rodaków (Bednarek i Kiwior). W Portugalii takie głosy nie mogły przejść bez echa... 

Po Nowym Roku gruchnęła wieść, że negocjacje między białostockim klubem a Portugalczykami nie idą tak jak powinny. Być może działacze Porto byli już tak pewni, że postanowili obniżyć cenę? Czy może po prostu od początku zamierzali zapłacić znacznie mniej niż oczekiwano na Podlasiu? 

Ostatnie wieści są takie, że Jagiellonia oczekuje 11 milionów euro, wcześniej docierały sygnały, że Portugalczycy chcą zapłacić znacznie mniej niż 10 milionów. Być może Jaga byłaby skłonna zejść z ceny do okolic 10 mln, ale nie wiadomo ile tak naprawdę chciało i ile teraz chce zapłacić Porto. 

Co zrobi teraz Jaga? Czy osiągnie jakieś porozumienie z Portugalczykami i obniży cenę, czy z kolei Porto będzie tak zdeterminowane, że trochę więcej dopłaci? Trudno powiedzieć jak to się skończy. Wiadomo, że Pietuszewskiego chce zatrudnić nie tylko słynny portugalski klub, ale cała masa klubów z Europy, ale kogo tak naprawdę stać na wyłożenie minimum 10 milionów za gracza obiecującego, ale wciąż nieopierzonego? Wiadomo, że po odpowiednim oszlifowaniu Polak mógłby być w przyszłości warty kilka razy więcej, ale to zawsze ryzyko. I tu dochodzimy do wniosków, które już padały na korzyść Porto, że Pietuszewski mógłby przepaść albo nie rozwijać się prawidłowo w takim klubach jak Manchester City czy Bayern. To jednak tylko przypuszczenia, pesymiści obawiają się, że Polak zostałby od razu wysłany na wypożyczenie do słabszego klubu, ale prawdopodobnie i tak grającego w lepszej lidze od naszej Ekstraklasy.

Póki co nie pozostaje nam nic innego jak śledzić losy negocjacji z Porto lub z innym klubem zagranicznym.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Ekstraklasa - Żeby tylko nie było wody sodowej

Coraz większy szum medialny wokół utalentowanego piłkarza Jagiellonii Białystok - Oskara Pietuszewskiego. Każdego dnia wymieniane są kolejne kluby zagraniczne chętne do przeprowadzenia transferu. Media podkręcają atmosferę, dziennikarze zgarniają kasę za wierszówkę, ale nikt zupełnie nie liczy się, że młody zawodnik Jagi może tego psychicznie po prostu nie ogarnąć. Najlepszą metodą byłoby zupełne odcięcie Oskara od mediów, bo to naprawdę może źle się skończyć!

Pietuszewski i jego najbliższe otoczenie: rodzina, klub, znajomi muszą zdawać sobie z tego sprawę, że on jeszcze nic nie osiągnął - jest na początku drogi i tylko praca może sprawić, że wyjdzie z niego naprawdę gracz sporego kalibru. Trudno wyrokować co lepsze: czy żeby został jeszcze w Jadze, powiedzmy do końca sezonu, czy żeby już teraz ruszył w wielki piłkarski świat? Nie ma się co oszukiwać - Pietuszewski nie ma, na razie przynajmniej. szans na grę w pierwszym składzie Barcelony, Bayernu czy Chelsea, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby, żeby trafił tam, gdzie po prostu będzie grał i dalej się rozwijał sportowo? I właśnie ten wybór będzie decydujący dla jego dalszej kariery.

Polskę nie stać na zmarnowanie jego talentu, powinien być traktowany jak dobro narodowe. Najważniejsze, żeby poradził sobie z szumem medialnym wokół jego osoby i dalej prawidłowo się rozwijał, bo żeby stać się prawdziwą gwiazdą to jeszcze mu wiele brakuje. Jak pisałem wcześniej jego jedyną drogą jest praca i jeszcze raz praca.

Najbliższy czas pokaże jak pokieruje jego dalszą karierą klub i jego menadżer Mariusz Piekarski, który w wywiadach prezentuje zdawałoby się dobry kierunek działań, czyli że chce umieścić swojego podopiecznego w klubie, w którym będzie grał i rozwijał się piłkarsko. Jak będzie, pokaże już niebawem najbliższa przyszłość. Jak podejdzie do zagadnienia klub, czy będzie chciał wybrać najlepszą opcję finansową czy może pomyśli o dalszym rozwoju swojego zawodnika i ewentualnie zabezpieczy się finansowo przy najbliższym transferze piłkarza (odpowiedni procent ) do już lepszego klubu?

sobota, 20 grudnia 2025

Ekstraklasa - Czy Papszun odmieni Legię?

Marek Papszun od wczoraj jest już oficjalnym trenerem Legii Warszawa. Urodzony w Warszawie szkoleniowiec od lat związany był z Rakowem Częstochowa, z którym święcił największe triumfy, gdzie miał wszystko poukładane i niemal pełną władzę dotyczącą zespołu, miał wpływ niemal na każdą decyzję związaną z zespołem. Jak poradzi sobie w Legii, gdzie klub bardziej przypomina korporację?

Wbrew pozorom może być tylko lepiej, Papszun przybył do Warszawy w sytuacji dramatycznej, gdzie drużyna jest rozbita, już nawet nie w dołku, ale w totalnym dole. Legia spędzi przerwę zimową w strefie spadkowej, po odpadnięciu z Ligi Konferencji, jako jedyny z czwórki polskich zespołów. Wydaje się, że Papszun dostał na tyle władzy, że może spróbować poukładać Legię po swojemu. Wydaje się, bo wciąż w warszawskim klubie jest dwóch dyrektorów sportowych... Michał Żewłakow jest dyrektorem sportowym, a Fredi Bobic dyrektorem ds. operacji piłkarskich... Prezes Dariusz Mioduski musiał Papszunowi jednak tą władzę obiecać, bowiem w przeciwnym razie były trener Rakowa nie zdecydowałby się na przejście do Warszawy. Jak to będzie wyglądało w przyszłości, czy nie obejdzie się bez tarć czy jednak dojdzie do współpracy?

Papszun z pewnością będzie musiał podjąć przynajmniej kilka decyzji personalnych, bowiem mimo pokaźnych nakładów kadra zespołu nie spełnia oczekiwań. Czy podejmie właściwe decyzje, kogo skreśli? Z pewnością - zwłaszcza na początku - będzie mógł liczyć na wsparcie właściciela klubu, w którego interesie jest wyciągnięcie klubu z marazmu, co pozwoli na nowe transfery. Czy będą udane, bo właśnie nowe transfery często były po prostu chybione. Jeżeli spojrzy się na kadrę Legii to są tam nazwiska, ale nie ma zespołu i to jest właśnie kluczowe dla ostatniego okresu Legii. Właściwie poukładać klocki, część z nich wymienić i zespół powinien zacząć odpowiednio punktować. Musi się skończyć kupowanie bez ładu i składu! Obecny zespół potrzebuje chyba też wsparcia psychologicznego, tam po prostu coś nie funkcjonuje...

Papszun stoi przed wielką szansą - jeżeli mu pójdzie i wyprowadzi Legię na prostą, a w następnym sezonie osiągnie sukces to stanie się pierwszym kandydatem społeczeństwa na selekcjonera kadry, a i poza Polską jego rozpoznawalność urośnie - był już rozważany jako trener innych reprezentacji i różnych klubów zagranicznych. Przede wszystkim Papszun jednak spełni się jako warszawianin.

Ekstraklasa - Rekord transferowy

Widzew Łódź wyłożył potężne - jak na polskie warunki - pieniądze na sprowadzenie Osmana Bukariego, ghanijski napastnik kosztował przynajmniej 5 milionów euro! Tym samym pobity został wcześniejszy rekord Ekstraklasy - Milet Rajović trafił do warszawskiej Legii za około 3 milionów euro.

NAJWIĘKSZE TRANSFERY DO EKSTRAKLASY:

1. Osman Bukari (Widzew) - 5 mln euro
2. Milet Rajović (Legia) - 3 mln
3-4. Yannick Agnero (Lech Poznań) - 2,3 mln
3-4. Ruben Vinagre (Legia) - 2,3 mln
5-6. Braut Brunes (Raków Częstochowa) - 2 mln
5-6. Sam Greenwood (Pogoń Szczecin) - 2 mln

Ghanijczyk został kupiony z amerykańskiego Austin Fc, wcześniej w swoim CV ma m.in. występy w belgijskim Gent i francuskim Nantes.

Trudno wyrokować czy Bukari sprawdzi się w polskiej Ekstraklasie i tym samym spłaci się jego transfer, ale coraz większe pieniądze obecne w polskiej piłce nożnej powinny tylko cieszyć i powinno się to z czasem przełożyć na podniesienie poziomu Ekstraklasy.