Grupa B:
Hiszpania, Holandia, Chile, Australia
Mecze:
13.06 (godz. 21, Salvador) Hiszpania - Holandia
13.06 (godz. 21, Cuiaba) Chile - Australia
18.06 (godz. 18, Porto Alegre) Australia - Holandia
18.06 (godz. 21, Rio de Janeiro) Hiszpania - Chile
23.06 (godz. 18, Kurytyba) Australia - Hiszpania
23.06 (godz. 18, Sao Paolo) Holandia - Chile
Hiszpanie w ostatnich latach zdominowali świat i Europę (wygrywali Euro 2008 i 2012 oraz mundial 2010), dlatego niektórzy eksperci sugerują, że drużyna może być nieco wypalona i nie wystarczająco głodna sukcesów. Tylko dwie reprezentacje w historii MŚ obroniły tytuł (Włochy 1930 i 1934 oraz Brazylia 1958 i 1962) i będzie to jeden z powodów dla których Hiszpanie będą mieli jeszcze większą motywację. Drugim powodem jest to, że będą chcieli zdobyć mistrzostwo dla Luisa Aragonesa (zmarł w lutym, miał 78 lat), który doprowadził Hiszpanię do Mistrzostwa Europy w 2008. Kolejny powód jest taki, że reprezentacja La Furia Roja przyzwyczaiła się do wygrywania, a wielu zawodników może nie doczekać udziału w rosyjskim mundialu 2018. Hiszpanie przeżywają obecnie wielkie chwile chwały, ale nie zawsze tak było - jeszcze kilka lat temu mieli opinię mundialowych nieudaczników, którzy nie potrafią wykorzystać wielkiego potencjału hiszpańskiej piłki. Eliminacje do mistrzostw najczęściej przechodzili jak burza, ale już na samym mundialu przepadali dosyć wcześnie, docierając najdalej do ćwierćfinałów. Podopieczni Vicente Del Bosque nie grają może bardzo efektownie, ale szalenie skutecznie. Sceptycy wypominają Hiszpanom gładką porażkę z Brazylią 0-3 w zeszłorocznym Pucharze Konfederacji, a także fakt, że gra w stylu barcelońskim polegająca na jak najdłuższym utrzymywaniu się przy piłce i wymienianiu niezliczonej ilości podań w tym sezonie nie była już tak skuteczna (porażki Barcelony i Bayernu w Lidze Mistrzów).
Drugą siłą tej grupy są Holendrzy. Trzykrotni wicemistrzowie świata doskonale pamiętają swój ostatni nieudany finał - RPA 2010, właśnie z Hiszpanią (porażka w dogrywce 0-1). Z pewnością będą chcieli udanego rewanżu. Holendrzy w znakomitym stylu przeszli eliminacje (9 zwycięstw i 1 remis), ale trzeba też pamiętać o słabym występie podczas Euro 2012. Pomarańczowym będzie niesłychanie ciężko powtórzyć sukces z Afryki, choć jest w zespole kilka gwiazd, które mogą uskrzydlić Holandię. Jednak nawet bukmacherzy nie zaliczają Holendrów do ścisłego grona faworytów.
Jeżeli żadna z dwóch europejskich potęg nie minie się z formą to sprawa awansu wydaje się przesądzona. Chile? Niektórzy eksperci przewidują, że właśnie ta reprezentacja będzie niespodzianką turnieju... Chile ma coś do udowodnienia Hiszpanom, którzy w RPA pokonali ich 2-1 w grupie. Nie można też zapominać o listopadowej wiktorii piłkarzy Ameryki Południowej na Wembley, gdzie pokonali Anglików 2-0! Australia? Tylko raz udało się jej wyjść z grupy. Działo się to w 2006 roku, w pokonanym polu zostawili wtedy silnych Chorwatów, ale wtedy chyba znajdujących się w nie najlepszej formie. Obiektywnie jednak rzecz oceniając Australijczycy tym razem raczej z grupy nie wyjdą.
Pozdrawiam
Wasz El Profesore
podobnie było 4 lata temu, przeciez wtedy nikt na Holendrów nie stawiał a wg bukmacherów i "ekspertów" ćwierćfinał z Brazylią miał być dla "canarinhos" formalnoscią.
OdpowiedzUsuńGdyby Robben wykorzystał w finale choc jedną "setke"...gdyby...
Takie tam gdybanie............ Liczy się to co w sieci!
OdpowiedzUsuń